Homilia wygłoszona z okazji „Marszu Rodziny dla trzeźwości” w Katedrze Wniebowzięcia NMP w Gorzowie Wlkp., 05.09.09 Drukuj

Bp Tadeusz Bronakowski, Przewodniczący Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości

Homilia wygłoszona z okazji „Marszu Rodziny dla trzeźwości"

w Katedrze Wniebowzięcia NMP w Gorzowie Wlkp., 05.09.09

Ekscelencjo, Najdostojniejszy Księże Biskupie!

Czcigodni Bracia Kapłani!

Zacni Goście!

Umiłowani w Chrystusie Panu!

„Zaufałem drodze // Wąskiej // takiej na łeb na szyję // z dziurami po kolana // takiej nie w porę (...)" Przywołujemy dzisiaj w Katedrze Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Gorzowie słowa księdza Jana Twardowskiego, bo one dobrze oddają charakter naszego życia oraz wymowę uroczystości, którą wieńczy ta Eucharystia.

Życie chrześcijanina to nieustanna pielgrzymka. To umiejętność zaufania Bogu, który wskazuje nam drogę ku niebu. Drogę niełatwą. Drogę pełną wyrzeczeń, trudów i zagrożeń. Często nasza chrześcijańska droga musi prowadzić pod prąd, wbrew aktualnym modom, ideologiom i panującym obyczajom. Musi przerodzić się w odważne świadectwo. Takim wspaniałym świadectwem jest właśnie Marsz Rodzin dla Trzeźwości. Marsz, który przeszedł od pomnika Sługi Bożego Jana Pawła II, aż pod biały Krzyż, tzw. Krzyż Solidarności, który dla Gorzowian ma ogromne znaczenie.

Ten krzyż był i wciąż pozostaje znakiem sprzeciwu wobec zła, które niósł zbrodniczy totalitaryzm. Jest znakiem sprzeciwu wobec pogardy dla godności ludzkiego życia. Dzisiejszy marsz również jest donośnym wołaniem o uszanowanie godności ludzkiego życia. Jest wołaniem o przeciwstawienie się temu, co życie niszczy i osłabia. Gromadzimy się bowiem w roku, w którym tak często powtarzamy: „Troska o trzeźwość jest troską o życie."

Dzisiaj wyruszyliśmy spod pomnika Papieża Polaka. A zatem w naszych sercach brzmią słowa wezwania, które sługa Boży Jan Paweł II tak często kierował do Polaków: „Trzeźwymi bądźcie i czuwajcie!" Możemy nawet powiedzieć, że rozbrzmiewają wciąż w naszych sercach i w naszej pamięci przełomowe słowa z pierwszej pielgrzymki, gdy na Jasnej Górze Ojciec Święty tłumaczył nam: „Moi drodzy, trzeba tak czuwać, tak troszczyć się o każde dobro człowiecze, bo ono jest dla każdego z nas wielkim zadaniem. Nie można pozwolić na to, by marnowało się to, co ludzkie, to, co polskie, to, co chrześcijańskie, na tej ziemi."

 

Umiłowani!

Wielu Gorzowian dało dzisiaj świadectwo swojego czuwania. Daliście świadectwo wielkiej troski o polskie rodziny. Rodzina potrzebuje trzeźwości. Gdy jej zabraknie, rodzina staje nad przepaścią. Doskonale zdajemy sobie z tego sprawę. Niestety, aż trudno uwierzyć, że w naszej ojczyźnie wciąż tak wiele osób nie rozumie tych oczywistych prawd. Wciąż tak wiele umysłów zamkniętych jest na ostrzeżenia, które Kościół oraz wiele innych środowisk nieustannie powtarza. Wciąż panuje w naszej ojczyźnie tragiczne lekceważenie tego, jakie skutki może przynieść nadużywanie alkoholu.

Ale czy może to nas dziwić, skoro ludzie  pracujący dla medialnego establishmentu krytykują coroczny sierpniowy apel, tak naprawdę nie rozumiejąc ani jego treści, ani przesłania, które niesie. Czy można się dziwić, skoro każdego niemal dnia setki tysięcy złotych wydawane są na to, by poprzez reklamę wmówić Polakom, że alkohol jest bardzo pozytywnym, czy wręcz niezbędnym elementem naszego życia?

Wobec takich postaw dzisiejsza szlachetna inicjatywa nabiera jeszcze większego znaczenia. Jest ona cenna tym bardziej, że przypomina nam także o wielkiej roli rodziny w ochronie i umacnianiu trzeźwości. Tylko rodziny umacniane dojrzałą miłością, głęboką ufnością oraz wzajemną odpowiedzialnością i pełnym oddaniem mogą kształtować właściwe postawy wobec alkoholu. Tylko takie rodziny są ratunkiem i antidotum na śmiertelną chorobę, która trawi nasze społeczeństwo.

Trzeźwość matek i ojców to najpiękniejsza i najbardziej wymowna lekcja trzeźwości dla ich dzieci. Wielu młodych oczekuje od dorosłych dobrego i wyrazistego przykładu. Co więcej - wielu oczekuje zachęty do abstynencji. Wobec tak silnej społecznej presji związanej ze spożywaniem alkoholu, młodzi potrzebują wsparcia i umocnienia. Potrzebują świadomości, że stoją za nimi kochający i oddani rodzice, że mogą liczyć na zrozumienie i pomoc dziadków, że znajdą oparcie w nauczycielach, wychowawcach, kapłanach. Muszą widzieć, że rodzice potrafią bawić się i odpoczywać, że możliwe są spotkania bez upijania się, że rodzinne wakacje są piękne i szczęśliwe bez alkoholu. Tak niewiele potrzeba. Dlaczego więc wciąż tak wielu dorosłych nie zdaje tego egzaminu? Dlaczego tak wielu dorosłych zachęca młodych do picia? Skąd tak wiele lekceważenia i nieodpowiedzialności w polskich rodzinach?

Jest to spowodowane wieloma czynnikami. Przede wszystkim jednak wynika z bolesnego kryzysu dziedziny wychowania, który obserwujemy we współczesnym świecie. Ten kryzys wywołany jest przede wszystkim agresywnym działaniem liberalno - lewicowych ideologii, które oddziałują zarówno na dorosłych, jak i na młodzież. Od lat wmawia się, że matki i ojcowie powinni skupić się przede wszystkim na realizacji własnych aspiracji oraz korzystaniu z uroków życia. W ten światopogląd wpisana jest tragiczna niezdolność do poświęcenia, niezdolność do wyrzeczenia i zrezygnowania z czegoś dla dobra drugiej osoby. Tymczasem bez zdolności do złożenia osobistego daru niemożliwe jest zrezygnowanie z alkoholu dla dobra dzieci. Abstynencja rodziców jest zawsze darem i dowodem miłości. Jeżeli miłość jest niedojrzała, upośledzona przez ponowoczesną mentalność, wówczas trudno oczekiwać, że rodzice będą zdolni do podejmowania trudu dla dobra swoich dzieci.

Ponadto obserwujemy kryzys autorytetów i nieustanne burzenie modelu wychowawczego, w którym rodzice, nauczyciele i inne osoby odpowiedzialne za wychowanie mają prawo nakazywać, zakazywać i wymagać od młodych. Zamiast tego propaguje się pełną wolność, propaguje się model, w którym człowiek młody sam decyduje o sobie, sam wyznacza swoje granice, sam sprawdza, co jest dla niego dobre, a co złe.

To również uniemożliwia pełnienie przez wiele rodzin ich funkcji wychowywania do trzeźwości. Rodzice tracą coraz częściej zdolność do stawiania młodym ludziom wyrazistych wymagań. Pozostawiają młodych samych sobie, bez wparcia na trudnej drodze dojrzewania. O tym, jakie konsekwencje to przynosi przypomina nam niezwykle poruszająca historia Andy Rottenberg, która przez wiele lat była dyrektorką warszawskiej Zachęty. W swojej książce i wywiadach prasowych ta znana przedstawicielka świata sztuki współczesnej stwierdza, że zbyt duża wolność, jaką dała swojemu synowi, skończyła się jego narkomanią i śmiercią w niewyjaśnionych okolicznościach. Po latach matka stwierdza, że jej syn musiał być zagubiony i bezradny wobec świata, w którym został sam, bez wymagań i pomocy rodziców. Nadmierna wolność nie była skarbem, ale nieznośnym ciężarem, z którym młody człowiek nie umiał sobie poradzić

Niech będzie to znaczące ostrzeżenie dla innych rodziców. Niech Duch Święty wypełnia serca rodziców odwagą, która pozwala przeciwstawiać się panującym szkodliwym modom. Dlatego, tak jak w sierpniowym apelu po raz kolejny najgoręcej proszę matki i ojców do dawania osobistego świadectwa. Niech polskie rodziny stosują z odwagą wyraziste i nienaruszalne zasady wychowawcze. Niech nikt nigdy nie lekceważy najmniejszych nawet objawów picia przez swoje dzieci. Pamiętajmy, że jedyną formą trzeźwości dzieci i młodzieży do osiemnastego roku życia jest całkowita abstynencja. Bądźmy świadomi, że ten, kto podaje nieletnim alkohol, wprowadza ich na drogę, której zwieńczeniem jest najczęściej nieodwracalna życiowa tragedia.

 

Umiłowani w Chrystusie Panu!

Gromadzimy się w czasie, w którym nasze myśli w sposób naturalny powracają do tragicznych i niezwykle bolesnych wrześniowych wydarzeń sprzed 70 lat, gdy najpierw wojska niemieckie, a następnie radzieckie napadły na naszą ojczyznę, realizując zbrodnicze założenia tajnego paktu między Hitlerem a Stalinem. Mimo przytłaczającej przewagi wrogów, Polacy stawili najeźdźcom zdecydowany opór. Dzisiaj z dumą możemy powiedzieć, że nasi rodacy niezłomnie walczyli i męczeńsko ginęli nie tylko w obronie Polski, ale również w obronie całej Europy i świata. Oddawali życie za wartości, które uznali za cenniejsze, niż własne życie. To była walka o fundamenty naszego życia: o wiarę, ojczyznę, wierność danemu słowu, honor, wolność i niepodległość, sprawiedliwość i solidarność. Walka o to, co najcenniejsze.

Po wielu latach, mimo trudnego geopolitycznego położenia nie zagraża nam obecnie bezpośrednie niebezpieczeństwo. Czas pokoju nie powinien jednak działać na nas usypiająco. Przeciwnie - powinien nas mobilizować do podejmowania codziennej troski o nasz naród i nasze państwo. Wciąż stają przed nami nowe, niezwykle niebezpieczne zagrożenia. Wciąż wiele jest wyzwań i zadań, którym musimy stawić czoła.

Te dzisiejsze dramatyczne zagrożenia nie objawiają się zburzonymi domami i zrujnowanymi miastami, lecz cichymi dramatami rozbitych i obdartych z godności rodzin. Nie są tak głośne i spektakularne, jak wybuchy bomb, bo najczęściej przynoszą jedynie bezsilny płacz przestraszonych i udręczonych dzieci oraz ich matek schowanych w zaciszach domowych. Nie kończą się ruinami budynków, lecz ruinami ludzkiego życia, marzeń, planów, pracy zawodowej. Nie tworzą fizycznego getta odgrodzonego wysokim murem, ale prowadzą do społecznego wykluczenia, poniżenia i zniewolenia.

Być może te porównania są dla kogoś gorszące, być może dla wielu są wręcz niedopuszczalne. Ale wystarczy prześledzić statystyki związane z tragicznymi konsekwencjami nadużywania alkoholu w minionych latach, aby zrozumieć, że nie potrzebna jest wielka wojna, aby czynić wielkie straty w narodzie.

Czy zatem Polacy XXI wieku, jako spadkobiercy bohaterskich pokoleń z sierpnia 1920 roku, września 1939 roku czy sierpnia 1944 roku, mogą bezczynnie stać i patrzeć, jak współczesne zło rozlewa się po całym naszym kraju? Czy wolno nam patrzeć, gdy chęć zysku i pomnażania kapitału przez wielkie międzynarodowe koncerny, staje się przyczyną utraty zdrowia, a nawet życia przez tak wielu naszych rodaków? Dlaczego godzimy się na to, aby podstępna i manipulatorska kampania promująca alkohol każdego dnia gościła w telewizji, tysiącami bilbordów znaczyła polskie ulice oraz zawłaszczała kolejne sfery naszej codzienności? Gdzie podziała się nasza narodowa godność? Gdzie ulotniło się przekonanie sprzed lat, że są wartości, za które warto oddać życie? Czy powszechne lekceważenie dla systematycznego rozpijania Polaków wynika jedynie z nieświadomości? A może boleśnie odczuwamy dzisiaj prawdę o tym, że pięknie jest umierać dla ojczyzny, ale trudniej dla niej codziennie żyć i pracować?

 

Umiłowani w Chrystusie!

W tym miejscu zwracam się z wielką prośbą do ludzi młodych. Proszę o wasze odważne świadectwo trzeźwości, a nade wszystko dar abstynencji. Nie dajcie sobie wmówić, że czas wolny, czy spotkanie z przyjaciółmi tracą swój urok, gdy nie ma alkoholu. Nie pozwólcie się oszukiwać reklamodawcom, którzy dla własnego zysku są gotowi poświęcić waszą młodość, wasze zdrowie i szczęśliwą przyszłość.

Wiem, że społeczna presja jest ogromna. Wiem, co znaczy odrzucenie przez rówieśników, którzy wymagają od was przejęcia swoich szkodliwych nawyków. Dlatego w modlitwie proszę Ducha Świętego, by wlewał w wasze serca odwagę. By czynił was zdolnymi do mówienia „nie!" By pomagał wam iść pod prąd współczesnej obyczajowości. Tylko wówczas będziecie prawdziwymi bohaterami. Tylko wówczas zwyciężycie. I wierzę głęboko, że wasze osobiste świadectwo może uratować wielu waszych rówieśników.

W czasach II wojny światowej, które dzisiaj wspominamy, dla Polski walczyło i umierało wielu młodych ludzi. Pokolenie Kolumbów, czy członkowie „Szarych szeregów" potrafili przeciwstawić się złu, nawet za cenę młodego życia. Dzisiaj, dzięki Bożej Opatrzności, nie musicie już uczestniczyć w walce zbrojnej. Ale wciąż Polska wymaga, byście podejmowali walkę. Walkę z wadami i słabościami. Walkę z tym, co zagraża naszej narodowej przyszłości. Proszę dzisiaj każdą i każdego z was: Nie poddawaj się! Walcz! Walcz i z Bogiem zwyciężaj!

 

Drodzy Apostołowie Trzeźwości,

Zacni Laureaci!

Z ogromnym szacunkiem i wielką wdzięcznością pragnę zwrócić się do Państwa, którzy dzisiaj otrzymali medale. To wyróżnienie jedynie symboliczne. Trudno bowiem jakąkolwiek nagrodą oddać wielką wartość Państwa działalności. Trudno czymkolwiek odpłacić za całe dobro, jakie dokonało się w minionych latach przez Państwa poświęcenie, odpowiedzialność i zaangażowanie dla dobra wspólnego.

Największym bowiem podziękowaniem jest odzyskana godność i przywrócone szczęście tych, którzy dzięki Państwa pracy odnaleźli w swoim życiu drogę trzeźwości, a więc w pierwszym rzędzie odnaleźli na nowo drogę godnego życia, drogę do zbawienia, którego obietnicę otrzymaliśmy w tajemnicy śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Największym podziękowaniem jest nadzieja, którą wlewaliście w serca tych, którzy tę nadzieję utracili szukając ucieczki przed trudami życia. Największym podziękowaniem są również odrodzone rodziny, które Państwa pracy zawdzięczają odzyskanie spokoju, jedności i miłości.

Cisną się dzisiaj na usta słowa niezwykle podniosłe. Ale nie należy w takiej chwili bać się tych najwznioślejszych słów. Powtarzam więc wobec Państwa tę piękną sentencję: kto ratuje jedno życie, to tak jakby ratował cały świat.

Niech ten skromny medal przypomina o tych wszystkich wspaniałych dziełach. Dołączam do niego pełną ufności i serdeczności modlitwę we wszystkich Państwa intencjach. Wszystkim z radością przypominam słowa naszego Zbawiciela zapowiadającego Sąd Ostateczny: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźmijcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata. (...) „Zaprawdę powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili."

Ekscelencjo, Księże Biskupie Adamie!

Drogie Siostry i Drodzy Bracia w  Chrystusie!

Mam nadzieję, że ta dzisiejsza uroczystość przyczyni się do rozpowszechnienia tej szlachetnej postawy zaangażowania w apostolstwo trzeźwości. Polsce potrzeba jak najwięcej apostołów trzeźwości. Potrzeba ludzi, którzy w swoje codzienne życie wpiszą wspaniałe świadectwo trzeźwości własnej i troski o trzeźwość bliźniego. Taka wspaniała postawa nie wymaga specjalistycznego wykształcenia, ani rozbudowanych kompetencji. Wymaga jedynie wyobraźni miłosierdzia, czy może w tej sytuacji bardziej „wyobraźni trzeźwości". Wymaga przede wszystkim wielkiej miłości, prawdziwej odpowiedzialności, umiejętności myślenia o drugim człowieku, zdolności do poświęcenia i wyrzeczenia. Tego powinniśmy się uczyć każdego dnia. Każdego dnia na nowo powinniśmy podejmować wielki trud doskonalenia w tych wartościach i postawach.

Tylko od takich drobnych kroków podejmowanych przez poszczególne osoby może zacząć się wspaniała przemiana postaw panujących w naszym społeczeństwie. Nie potrzeba wielkich i skomplikowanych projektów inżynierii społecznej. Nie trzeba niekończących się debat na temat deficytu kapitału społecznego. Potrzeba jedynie umiejętności budowania życia osobistego, rodzinnego i społecznego na fundamentach, które przynosi nam Chrystus i Jego Ewangelia. Świat, w którym żyjemy został nam dany jako Boży dar. Dlatego jesteśmy powołani do uczestnictwa w dziele kształtowania tego świata tak, aby każde Boże dziecko czuło się w nim bezpiecznie. To jedna z najważniejszych płaszczyzn przeżywania i realizowania naszej wiary.

Dzisiaj dziękuję wszystkim, którzy tak właśnie postrzegają i wypełniają swoją chrześcijańską odpowiedzialność za losy bliźniego. W sposób szczególny zaś pragnę w tym symbolicznym miejscu podziękować Księdzu Kanonikowi Henrykowi Grządko, który jest diecezjalnym duszpasterzem trzeźwości. Z głębi serca dziękuję za gorliwe i pełne osobistego poświęcenia zaangażowanie w duszpasterstwo trzeźwości nie tylko w rodzimej diecezji, ale także całej Polsce. Dziękuję za wszystkie cenne inicjatywy, które były dziełem Księdza Kanonika. Oby Duch Święty dalej wspierał i prowadził Księdza Kanonika w Jego szlachetnej posłudze.

Dziękuję również obecnemu pośród nas Księdzu Biskupowi Seniorowi Adamowi Dyczkowskiemu. Na ręce Waszej Ekscelencji składam również najserdeczniejsze podziękowania Księdzu Biskupowi Zielonogórsko  - Gorzowskiemu Stefanowi Regmuntowi, który zaprosił mnie do udziału w tej radosnej uroczystości. Gorące podziękowania należą się wszystkim organizatorom i uczestnikom tego marszu, a także przedstawicielom władz i służb miejskich, które czuwały nad spokojem i bezpieczeństwem.

Niech wspaniała wymowa dzisiejszej uroczystości promieniuje na wszystkie dni roku, odmieniając życie wielu rodzin. Na zakończenie zaś wszystkim rodzinom Diecezji Zielonogórsko  - Gorzowskiej i całej Polsce dedykuję słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, wypowiedziane podczas niezapomnianej pierwszej wizyty w naszej ojczyźnie: „O jakże bardzo pragnę, ja, który życie, wiarę i język zawdzięczam polskiej rodzinie, aby rodzina ta nie przestawała być Bogiem silna. Ażeby przezwyciężała wszystko, co ją osłabia i rozbija - wszystko, co nie pozwala jej być prawdziwym środowiskiem życia i miłości." Amen.


 

Sympozjum w Toruniu

Sympozjum: „Ku trzeźwości Narodu! - Narodowy Kongres Trzeźwości”

odbędzie się w dniu 8 marca 2017 r. w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu przy ul. Starotoruńskiej 3 (Hotel Akademicki)

 

9.00 – Msza św. w w Świątyni pw. Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II. Modlitwa o dobre owoce Kongresu. 

10.00 –  Powitanie

10.10 – Słowo wprowadzające – Bp Tadeusz Bronakowski

10.20 -10.45 – Narodowy Program Trzeźwości –  p. prof. dr Krzysztof Wojcieszek

10.45– 11.10 – Ku trzeźwości Narodu. Odpowiedzialność rodziny, Kościoła. - ks.dr Marek Dziewiecki

11.10 – 1130 – Ku trzeźwości Narodu.  Odpowiedzialność  państwa i samorządu. – Z–ca Dyrektora Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, Katarzyna Łukowska

Czytaj więcej...

Kongres

Logotyp_OK

Cel Kongresu

Ograniczenie spożycia alkoholu – promocja trzeźwości i abstynencji.

Dlaczego Kongres jest potrzebny?

Ponad trzy miliony Polaków pije alkohol ryzykownie i szkodliwie. Jako społeczeństwo spożywamy go coraz więcej, co stanowi zagrożenie dla bytu narodowego.

Troska o trzeźwość własną, a także o trzeźwość swoich bliskich i wszystkich rodaków, to podstawowy przejaw miłości bliźniego. Jest to także potwierdzenie poważnego traktowania wyznawanej przez siebie wiary w Boga, który nas kocha i pragnie, byśmy żyli w wolności dzieci Bożych. Oznacza ona wolność od grzechów i uzależnień, które w radykalny sposób niszczą zdolność do czynienia dobra. Trzeźwość jest nieodzownym warunkiem stawania się dojrzałym chrześcijaninem, który żyje w prawdzie i miłości.

Polska pilnie potrzebuje odnowy moralnej, mobilizacji do autentycznej troski o trzeźwość wszystkich rodaków. Konieczna jest więc gorliwa modlitwa całego Narodu w intencji otrzeźwienia, a także przemiana świadomości społecznej, zmiana postaw rządzących i samorządowców. Potrzebne są zmiany w prawie dotyczące ograniczenia liczby punktów sprzedaży alkoholu, całkowitego zakazu jego promocji i reklamy, ograniczenia ekonomicznej dostępności. Kongres ma stać się impulsem do tych koniecznych dla rozwoju Narodu działań.

Czytaj więcej...

 

oklad_Vademecum2017_small

Vademecum Apostoła Trzeźwości

Ze wstępu:

Przekazując w ręce Czytelników kolejną edycję Vademecum, uprzejmie proszę i zachęcam do włączenia się w tę inicjatywę oraz życzliwe wsparcie działań kongresowych. Niech nas mobilizują słowa papieża Franciszka: „...nie przyszliśmy na świat, aby „wegetować", aby wygodnie spędzić życie, żeby uczynić z życia kanapę, która nas uśpi; przeciwnie, przyszliśmy z innego powodu, aby zostawić ślad".

Proszę wszystkich, aby w tym dziele pozostawiania po sobie wartościowego śladu życia, było także miejsce na troskę o trzeźwość naszych sióstr i braci, trzeźwość całej naszej Ojczyzny.