Homilia wygłoszona 25 października 2008 r. podczas uroczystej Mszy św. odprawionej z okazji Jubileuszu dwudziestu lat istnienia grupy AA „Jutrzenka” w Łomży Drukuj

Bp Tadeusz Bronakowski

Przewodniczący Zespołu Apostolstwa Trzeźwości

przy Konferencji Episkopatu Polski

 

Homilia wygłoszona 25 października 2008 r. podczas uroczystej Mszy św. odprawionej z okazji Jubileuszu dwudziestu lat istnienia

grupy AA „Jutrzenka" w Łomży

Umiłowani w Chrystusie Panu!

Siostry i Bracia!

Gromadzimy się wokół Chrystusowego ołtarza, by podziękować Wszechmogącemu Bogu za minione lata działalności Grupy AA „Omega" oraz Grupy AA „Jutrzenka".

W tym szczególnym dniu Chrystus kieruje do nas słowa przypowieści o drzewie figowym. Przypowieści były dla Jezusa uprzywilejowanym i ulubionym sposobem głoszenia ludziom prawdy o Bogu i Królestwie Bożym.  W Ewangelii św. Marka czytamy: „W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli [ją] rozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich."

Przypowieści Jezusa miały zawsze dwa wymiary. Pierwszy z nich mogli zrozumieć wszyscy ówcześni słuchacze. Zbawiciel bowiem opowiadał proste historie z codziennego życia. Mówił o sytuacjach, których Jego słuchacze wielokrotnie doświadczali. Przywoływał wydarzenia, które każdy z łatwością mógł sobie wyobrazić. Jednak za tą warstwą obrazową kryje się sens przenośny przypowieści. Kryje się jej drugi, głębszy i ważniejszy wymiar.

Do poznawania tego drugiego wymiaru w sposób szczególny powołani są wszyscy uczniowie Chrystusa w każdym czasie i w każdym miejscu na ziemi. Przypowieści zawierają orędzie, które każdy z nas zobowiązany jest rozważyć i przyjąć do własnego serca. To orędzie przedstawia najważniejsze prawdy naszej wiary. To orędzie, które objawia nam Boga oraz Jego plany wobec naszego życia.

Podobnie jest z przypowieścią o nieurodzajnym drzewie figowym. W sensie dosłownym opisuje ona prostą sytuację, w której drzewo figowe zasadzone w winnicy nie przynosi owoców. Zniecierpliwiony tym faktem właściciel poleca swojemu ogrodnikowi wyciąć drzewo. Ten jednak wyprasza u pana jeszcze rok, w którym drzewo być może wyda owoce.

W sensie przenośnym drzewo figowe symbolizuje każdego z nas. Dlatego przypowieść ta pozwala nam wysnuć dwa wnioski. Przede wszystkim przypomina, że zostaliśmy powołani przez Boga, aby wydawać owoce. Co to znaczy w naszym doczesnym życiu? Bóg umieścił nas w swojej winnicy. Dał nam wszystko, czego potrzebujemy do życia i powołał do wydawania owoców, czyli życia zgodnego z przykazaniami, życia prowadzącego drogą powołania, życia poświęconego służbie Bogu i drugiemu człowiekowi. Często jednak jesteśmy tak słabi, że nie potrafimy takich owoców wydawać. Gniew właściciela winnicy uświadamia nam, że kiedyś będziemy z tego osądzeni i ocenieni.

Ale w tej przypowieści dostrzegamy również drugi istotny temat. Dostrzegamy w niej obraz Bożego Miłosierdzia. Bóg - jak właściciel winnicy z dzisiejszej Ewangelii - wielokrotnie nie odnajduje dobrych owoców naszego życia. Daje jednak człowiekowi szansę na to, aby stać się lepszym. Daje ponowną szansę, aby naprawić swoje winy i wydać owoc. Dlatego w dzisiejszej przypowieści Jezus ukazuje nam Bożą cierpliwość. Przekonuje, że Bóg nie przestaje nas pielęgnować - czyni to przez swoje słowo, sakramenty, przede wszystkim zaś przez sakrament pokuty i Eucharystii. Troszczy się o nas, bowiem pragnie, abyśmy wszyscy doszli „do miary wielkości według pełni Chrystusa". Pragnie, by nasze życie wydawało obfite owoce. W tym sensie Miłosierdzie jest dla nas wielkim wezwaniem do nawrócenia. Kochający Bóg nieustannie czeka na nasze nawrócenie. Nie wolno nam jednak z nim zwlekać, ani odkładać na później. Może się bowiem okazać, że będzie zbyt późno.

 

Siostry i Bracia w Chrystusie!

Postarajmy się wspólnie odnieść wymowę dzisiejszej Ewangelii do symboliki naszego spotkania. Człowiek dotknięty problemem alkoholowym może być porównany do takiego drzewa figowego, które nie przynosi owoców. Choroba alkoholowa, której tragiczne skutki znamy, często po ludzku wydaje się być nie do pokonania. Jednak w walce z tym, co w naszym życiu jest najtrudniejsze, nigdy nie jesteśmy sami. Zawsze blisko nas jest Chrystus. Jego ofiara złożona na Krzyżu była największym darem Miłosierdzia dla słabego i upadającego człowieka. Dała nam bowiem odkupienie grzechów oraz szansę na zbawienie i życie wieczne. Dlatego Ojciec Święty Jan Paweł II napisał w encyklice Dives in Misericordia: „Krzyż stanowi najgłębsze pochylenie się Bóstwa nad człowiekiem, nad tym, co człowiek - zwłaszcza w chwilach trudnych i bolesnych - nazywa swoim losem. Krzyż stanowi jakby dotknięcie odwieczną miłością najboleśniejszych ran ziemskiej egzystencji człowieka (...)"

Boże Miłosierdzie jest niezawodną nadzieją człowieka w najtrudniejszych chwilach próby. Przez Miłosierdzie Bóg staje się w sposób szczególny naszym przyjacielem i towarzyszem ziemskiej drogi. Wspiera nasze kroki prowadzące do lepszego życia. Niczym miłosierny Samarytanin obmywa nasze rany i pomaga nam wyjść z najtrudniejszych nawet sytuacji. Leczy nasze serca i dusze.  Pomaga na nowo poukładać życiowe ścieżki. Nie zapominajmy więc o słowach Chrystusa powierzonych św. Faustynie: „kto ufa Miłosierdziu Mojemu, nie zginie, bo wszystkie jego sprawy moimi są."

Rozumiemy zatem, że obok wytrwałej pracy terapeutycznej, obok spotkań i rozmów z ludźmi dobrze rozumiejącymi problem uzależnień, obok osobistego trudu walki z nałogiem, człowiek potrzebuje nieustannie zawierzać się mocy miłującego Boga. On pomaga nam nawet wówczas, gdy upadamy, gdy nie potrafimy wydać owocu. Nie odwraca się od nas nigdy, lecz za każdym razem na nowo wzywa do poprawy, do pracy nad sobą, do wysiłku prowadzącego ku nawróceniu. Każdego dnia na nowo Bóg powołuje nas do wydawania owoców.

Umiejmy więc otworzyć się na bogactwo łask, które otrzymujemy za sprawą nieskończonej Bożej miłości. Bądźmy ufni w potęgę Miłosierdzia, gdyż Ono dotykając każdego człowieka, pomaga każdemu czynić dobro. To właśnie jest jeden z podstawowych sposobów działania miłosierdzia w naszej rzeczywistości. To przez człowieka, który staje się narzędziem w ręku Boga, dokonuje się często ratowanie, chronienie dobra, to dzięki ludziom czyniącym dobro uobecnia się Boże miłosierdzie.

Umiłowani!

Dziękuję serdecznie za zaproszenie na tę uroczystość. To ważne, że na Ziemi Łomżyńskiej, mimo licznych problemów działały i wciąż działają grupy, których celem jest wytrwanie w odzyskanej trzeźwości oraz pomoc tym, którzy są na drodze do przezwyciężenia nałogu.

Dziękujemy Wszechmogącemu Bogu za łaski, którymi obdarzał wszystkich zaangażowanych w działanie Grup AA na Ziemi Łomżyńskiej. Nie zapominamy dzisiaj jednak również o ludziach, którzy nieśli sobie nawzajem pomoc, wspierając w walce, której w samotności wygrać nie można.

Szczególnie gorąco dziękujemy księdzu prałatowi Henrykowi Korży, który przy pomocy alumnów WSD w Łomży organizował przed ponad dwudziestoma laty pierwsze formy wspierania ludzi uzależnionych żyjących w Łomży. Dziękujemy Ojcom Kapucynom, którzy idąc za przykładem swojego wspaniałego brata, Benignusa Sosnowskiego, zawsze wspierali działalność grup AA w naszym mieście. Dziękuje Ojcu Apolinaremu za jego wielkie zaangażowanie i ofiarna pomoc. Dziękujemy wszystkim, którzy w minionych latach organizowali mityngi i troszczyli się o działalność Grup AA, przez co nieśli pomoc najbardziej potrzebującym.

Wiemy, że funkcjonowanie Grup nie jest łatwe. Wiemy, jak wiele trudności jest z tym związanych. Nie upadajmy jednak na duchu i starajmy się podejmować nowe kroki mające na celu walkę o powrót do trzeźwości i jej utrzymanie. Niech pomaga nam w tym świadomość, że jesteśmy Dziećmi Bożymi, którym jak przypomina dzisiaj św. Paweł: „została dana łaska według miary daru Chrystusowego."

Amen.