Katecheza Wielki Post, alkohol, 24.02.12 Drukuj

Drodzy Słuchacze! Radia Maryja

Siostry i Bracia w Chrystusie!

O niektórych wydarzeniach z naszego życia mówimy, że są wielkie. Historycy opisują wielkie bitwy, które zmieniły bieg dziejów. Kibice mówią czasami, że oglądali wielki mecz, albo że grały dwie wielkie drużyny. W potocznym języku mówimy czasami do najbliższych, którzy stają przed ważnym wyzwaniem lub sukcesem: „to jest twój wielki dzień."

Rozumiemy dobrze, co znaczą te określenia. Ale czy rozumiemy, co znaczy określenie Wielki Post? Dlaczego ten szczególny czas, który rozpoczął się Środą Popielcową, określamy mianem wielkiego? Co jest w nim takiego wyjątkowego, że w niektórych językach europejskich mówi się wręcz o Najświętszym Poście?

Mówimy tak, ponieważ Wielki Post obejmuje najważniejsze sprawy naszego życia. Wzywa nas do refleksji nad naszą wiarą, nad naszym życiem osobistym i wspólnotowym, nad naszą drogą ku zbawieniu. Nic innego nie może się z tymi sprawami równać. Wielki Post jest także ścieżką, która prowadzi nas do najważniejszych świąt roku liturgicznego, do świąt paschalnych.

Niestety wydaje się jednak, że współczesny człowiek zupełnie zatracił znaczenie Wielkiego Postu. Ten problem dotyka również ludzi ochrzczonych. Zapytajmy: czy nie przywykliśmy już, że te dni mijają raczej jako nieważny, nic nie znaczący okres?

Życie wielu osób przypomina niekończący się karnawał. Współczesny człowiek jakby bał się ciszy i spokoju. Jakby uciekał w świat pustego śmiechu i głośnej rozrywki. Każdego dnia telewizje pokazują programy rozrywkowe. W reklamach, serialach, na okładkach kolorowych pism widać młode, uśmiechnięte twarze. Kultura masowa tworzy bohaterów, którzy nie wiedzą, co to praca, odpowiedzialność, wyrzeczenia i trud. W takim świecie zabawa nie jest dobrowolnym wyborem. Zmienia się w przymus. Staje się karykaturalnym i niebezpiecznym modelem życia ludzi, którzy nie potrafią wyjść z tego kręgu.

Człowiek jest w tej rzeczywistości jedynie odbiorcą medialnych impulsów. Ma przyjąć rolę konsumenta, który prawidłowo reaguje na sygnały wysyłane z różnych mediów. Uczeni szukają nowych słów, aby opisać te zjawiska. Jedni mówią, że dzisiaj człowiek coraz słabiej odróżnia realnie istniejący świat od tego, co jest tylko sztucznym wytworem mediów. Dla wielu przestrzeń Internetu i telewizji, gier komputerowych i seriali stanowi równoległy świat, w którym czują się lepiej, niż w prawdziwym życiu. Ten proces jeden z francuskich socjologów określił mianem „ekstazy komunikacji".

Inni dostrzegają wpływ konsumpcjonizmu na życie całych społeczeństw. Piszą o makdonaldyzacji i disnejlandyzacji świata. O powszechnej dominacji praw zaczerpniętych ze znanych restauracji i słynnych parków rozrywki. W takim świecie człowiek jest tylko konsumentem. Szuka natychmiastowej, taśmowej wręcz rozrywki. To jedyna kotwica, jedyne zakorzenienie w świecie, który wymaga coraz silniejszej konkurencji i coraz agresywniejszej rywalizacji.

W takim świecie nie ma miejsca na Boga. Bogiem jest kariera. Bogiem są pieniądze. Bogiem jest dobre, czyli proste i przyjemne życie. Bogiem jest dobre samopoczucie. Taką postawę doskonale obrazuje jeden z ostatnich filmów wyświetlanych w polskich kinach. Młoda polska reżyserka sportretowała w nim zjawisko tzw. sponsoringu, czyli tak naprawdę prostytucji. W filmie tym nie widać jednak obrazów, jakie znamy z kronik policyjnych, gdzie kobiety są sprzedawane jak towar. Nie widać obrazków z krajów trzeciego świata, do których podążają zdemoralizowani turyści szukający tanich egzotycznych wrażeń. Widzimy młode kobiety z serca Europy, dla których handel własnym ciałem jest niczym więcej, niż próbą osiągnięcia lepszego statusu materialnego. Niestety badania pokazują, że coraz więcej polskich studentek, ale także studentów myśli podobnie.

Ci ludzie gubią się w świecie konsumpcji. Odrzucają przykazania i zasady moralne, bo one są sprzeczne z ich pragnieniami wygodnego i dostatniego życia. Dlatego łudzą się, że sami mogą zbudować swoją hierarchię.

Ojciec Święty Benedykt XVI przypomina na progu Wielkiego Postu, że wszystkie te ludzkie upadki mają swoje źródło w grzechu pychy. Przed kilkoma dniami ojciec święty powiedział do kapłanów diecezji rzymskiej: „Pycha to arogancja, która chce przede wszystkim władzy, dba o pozory, chce dobrze wypadać w oczach innych, być kimś, coś znaczyć, nie chce podobać się Bogu, ale sobie, i być przez innych akceptowana, czy w istocie, wielbiona przez innych. «Ja» znajduje się w centrum świata. Moje wyniosłe «ja», które wszystko wie lepiej."

 

Umiłowani!

Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, lament. Rozdzierajcie jednak serca wasze, a nie szaty!"

Kto jest adresatem tego wezwania? Jest nim każdy z nas. Każdy człowiek żyjący na ziemi. My jednak zbyt łatwo zamykamy uszy na te słowa. Zasłaniamy się tym, że jesteśmy wierzący, praktykujący, posyłamy dzieci na katechezę i przyjmujemy kapłanów na kolędzie. Myślimy więc, że wezwanie do nawrócenia dotyczy kogoś innego. Może sąsiada, który nie chodzi do Kościoła? Może kuzynów, którzy żyją wspólnie bez ślubu? A może kogoś, kto jest uważany za wielkiego grzesznika? Zasłaniamy się innymi ludźmi, aby nie usłyszeć tego wezwania. Tymczasem ono jest skierowane do każdego z nas.

W Wielkim Poście Chrystus chce nas spotkać na drogach naszego życia, tak jak spotykał ludzi dwa tysiące lat temu. On chce nas przeniknąć swoją miłością i światłem Ewangelii. Pragnie nie tylko zmiany naszego postępowania, ale jednocześnie wielkiej i głębokiej przemiany naszego sposobu myślenia, naszej mentalności. Chrystus pragnie, byśmy zmienili naszą hierarchię wartości, byśmy uznali wyższość Bożej prawdy nad naszymi ludzkimi poglądami, osądami, decyzjami. Nawrócenie ku Chrystusowi jest odwróceniem się od hierarchii, które podsuwa nam współczesna pop-kultura, gloryfikująca brak odpowiedzialności, odrzucająca przykazania i skłaniająca nas do traktowania życia, jak błahą zabawkę.

Chrystus, który przynosi nam zbawienie i wprowadza nas na drogę nawrócenia, wskazuje nam trzy niezawodne drogowskazy pomagające nam dobrze i godnie przeżyć wielkopostny czas. Chodzi o znane nam od dzieciństwa dobre uczynki: modlitwę, post i jałmużnę. Nie są to jakieś puste hasła czy slogany, które powtarza się bez celu. Przeciwnie, są to wielkie konkretne wyzwania, które stają przed każdym z nas w czasie przygotowań do przeżycia świąt  Zmartwychwstania Pańskiego. Wiemy jednak, że we współczesnym świecie, który przed chwilą opisaliśmy, nie jest łatwo iść tą drogą, którą wskazuje nam Kościół w Wielkim Poście. Nie znaczy to jednak, że mamy się zniechęcać, że możemy zaniechać pracy nad sobą. Im bardziej świat zewnętrzny nam przeszkadza, tym mocniej powinniśmy się starać, tym więcej pracy podjąć, aby osiągnąć nasz cel, jakim jest dobre życie w bliskości z Bogiem.

 

Moi Drodzy!

Zacznijmy od  postu. W pierwszej kolejności jest to postawa serca, która skutkuje ograniczaniem siebie, opanowaniem namiętności, uporządkowaniem życia. Post jest trudem podejmowanym z pobudek duchowych i religijnych. Trudem, przez który osiągamy kontrolę nad własnymi potrzebami i pragnieniami. Post zatem pozwala nam odnajdywać właściwe dla chrześcijanina miejsce w doczesnym świecie wśród wartości materialnych, które wielu ludziom zasłaniają wartości duchowe. W ten sposób post pozwala nam także lepiej zrozumieć drugiego człowieka. Dlatego też postarajmy się w najbliższym czasie rezygnować z tego, co nie jest konieczne, niezbędne, a jest wręcz szkodliwe. Odrzućmy używki, uciszmy puste programy telewizyjne, wyłączmy monitory komputerów.

Kolejnym warunkiem dobrego przeżycia Wielkiego Postu jest częsta i autentyczna modlitwa. Czy ludziom wierzącym trzeba uzasadniać wartość i rolę modlitwy w życiu chrześcijanina? To ona jest naszą bezpośrednią, bliską rozmową z Bogiem. Tak bardzo potrzebujemy takiej właśnie otwartej, pełnej szczerości i serdeczności rozmowy z Bogiem o naszym życiu i naszej wierze, o naszych pragnieniach i aspiracjach, o sukcesach i porażkach, o tym co dobre i szlachetne, ale też o tym, co złe i zasmucające. W tym szczególnym czasie postu trzeba nam także rozmowy o życiu i o śmierci oraz o tym, co nas czeka za jej progiem. Tak bardzo pamiętam słowa rekolekcjonisty głoszącego rekolekcje do Biskupów, który powiedział, że piętnaście minut modlitwy każdego dnia jest w stanie przemienić każde ludzkie życie. W Wielkim Poście pamiętajmy  zwłaszcza o Gorzkich Żalach i Drodze Krzyżowej.

Trzeci wymiar wielkopostnego nawrócenia to jałmużna. To nie jest datek rzucony żebrakowi.  Postrzegana przez pryzmat Chrystusowego przykazania miłości jest sposobem na wyjście poza krąg własnych potrzeb, przekroczenie własnych ograniczeń i wyjście na spotkanie z drugim człowiekiem. W ten sposób akt ofiarowania drugiemu człowiekowi jakiejś pomocy materialnej lub duchowej staje się dla nas najwspanialszą nauką wielkodusznej miłości, do której jest wezwany każdy uczeń Chrystusa. Papież Benedykt XVI poucza nas, iż „jałmużna zbliża nas do Boga i może stać się narzędziem prawdziwego nawrócenia i pojednania z Nim i z braćmi." Przypomina nam również, że „gdy chrześcijanin ofiaruje bezinteresownie samego siebie, daje świadectwo, że to nie bogactwo materialne dyktuje prawa istnienia, lecz miłość. A zatem tym co nadaje wartość jałmużnie, jest miłość, która inspiruje różne formy daru, odpowiednio do możliwości i warunków każdego."

 

Siostry i Bracia!

W tym roku ojciec święty Benedykt XVI pragnie zwrócić naszą uwagę na jeszcze jeden wymiar troski o drugiego człowieka i całą wspólnotę Kościoła. Papież napisał w orędziu na Wielki Post 2012: „Także dzisiaj Bóg nas prosi, abyśmy byli «stróżami» naszych braci (por. Rdz 4, 9), abyśmy tworzyli relacje nacechowane wzajemną troskliwością, zabieganiem o dobro drugiego i o jego pełne dobro (...)Troska o bliźniego oznacza, że pragniemy jego czy jej dobra pod każdym względem: fizycznym, moralnym i duchowym. Odpowiedzialność za bliźniego oznacza zatem pragnienie i czynienie dobra drugiego człowieka, z nadzieją, że i on otworzy się na logikę dobra (...)"

Te słowa brzmią niezwykle aktualnie. Czy troszczymy się o zbawienie innych? Czy potrafimy upomnieć bliźnich, gdy oddalają się od Boga? Gdy schodzą na złą drogę? Spójrzmy na najbardziej bolesny przykład: tak wielu rodziców jest w stanie wydać ostatnie pieniądze na korepetycje dla swoich dzieci. Są w stanie poświęcić wiele, aby syn lub córka odnieśli sukces w doczesnym życiu. Ale czy tak samo troszczą się o zbawienie swoich dzieci?

A Chrystus wymaga od nas jeszcze więcej. Mamy się troszczyć nie tylko o zbawienie najbliższych, ale również tych, którzy nie są członkami naszej rodziny. Musimy umieć być świadkami wiary dla sąsiadów, współpracowników, dla osób przez nas spotykanych. Mamy mieć oczy otwarte na zło i serce wrażliwe na niesprawiedliwość. Mamy im zapobiegać, mamy budzić sumienia nasze i innych ludzi. To również nasze wielkie zadanie na ten post i każdy dzień naszego życia.

 

Umiłowani!

Ostatnie dni karnawału i pierwsze dni Wielkiego Postu to w naszej ojczyźnie Tydzień Modlitw o Trzeźwość Narodu. Ten termin nie jest przypadkowy. Tydzień modlitw ma być donośnym wołaniem o opamiętanie tych, którzy zatracili granice w swoim życiu. Ma być niczym koło ratunkowe rzucone dla tych, którzy często nieświadomie wpadają w bardzo poważne problemy. Zbyt wielu ludzi sądzi, że są w naszym życiu takie sytuacje, w których nie obowiązują żadne reguły i ograniczenia.

Tymczasem my wszyscy jesteśmy wezwani do zachowania trzeźwości w każdym miejscu i czasie, w każdych warunkach społecznych i w każdym kontekście sytuacyjnym. Trzeźwość jest niezbędnym warunkiem do osiągnięcia pełni życia na ziemi, a w konsekwencji zbawienia.

A jak jest z trzeźwością w naszej ojczyźnie? 1 milion Polaków jest uzależnionych od alkoholu. To ogromna liczba, która powinna budzić smutek i reakcję. Za tym milionem idą 4 miliony ludzi, którzy doświadczają dramatycznych konsekwencji uzależnienia najbliższej osoby.

Jednocześnie wiemy, że 14 % dorosłych Polaków pije ryzykownie i szkodliwie. Właśnie ta grupa przynosi największe straty - wyraźnie więcej, niż znacznie mniejsza grupa uzależnionych. Te konsekwencje to choroby, wypadki,  absencja w pracy, przemoc, przestępstwa na tle alkoholowym. Przecież co czwarty śmiertelny wypadek na drogach jest skutkiem prowadzenia po alkoholu. I najczęściej nie powodują go osoby uzależnione, ale właśnie ci, którzy myślą, że mają wszystko pod kontrolą, że są poza kręgiem problemów z alkoholem.

Większość tych ludzi uważa, że mają prawo wyżyć się po pracy, zabawić w weekend, na spotkaniu ze znajomymi. Nie widzą, że to ryzykowne i szkodliwe picie to prosta droga do życiowych dramatów.

Jakie są te dramaty? Odpowiedzi mogłyby nam udzielić 2 mln dzieci żyjących  w rodzinach z problemem alkoholowym. 2 miliony dzieci zastraszonych, upokorzonych, często bitych i poniżanych, ponieważ 70% przypadków przemocy domowej ma tło alkoholowe lub narkotykowe. 2 miliony dzieci, które nie mogą normalnie żyć, normalnie się uczyć, normalnie rozwijać, bo każdy dzień podobny jest do doświadczeń więźnia obozu koncentracyjnego. Tak bowiem wielu psychologów pisze o dorastaniu w rodzinie z problemem alkoholowym. Dodatkowo znacząca większość spośród tych 2 milionów dzieci ma wszelkie prawdopodobieństwo powtórzenia tego dramatu w swoim życiu.

Niestety również dzieci i młodzież żyjąca w tzw. normalnych rodzinach coraz częściej sięgają po alkohol. Napoje alkoholowe są najbardziej rozpowszechnioną substancją psychoaktywną wśród młodzieży. Te zjawiska są możliwe dzięki nadmiernej dostępności alkoholu. W naszym kraju działa 200 tysięcy punktów sprzedaży, w których bardzo często łamane są przepisy prawa i sprzedaje się alkohol nieletnim. Dla pozornego zysku wielu jest gotowych narażać zdrowie i życie młodych ludzi.

Musimy pamiętać, że na problemach powiązanych z nadużywaniem i uzależnieniem od alkoholu nie tracą jedynie pojedyncze osoby i rodziny. Tracimy wszyscy. Straty wynikające z picia pięciokrotnie przewyższają korzyści ekonomiczne z obrotu alkoholem. Tymczasem w mediach regularnie pojawiają się jedynie hurra-optymistyczne relacje o tym, jak wspaniale kwitnie w Polsce przemysł alkoholowy. Niedawno natrafiłem w Internecie na znaczący tytuł: „Wreszcie jesteśmy w czymś potęgą". Ta rzekoma potęga, to 9 miejsce w świecie w produkcji piwa. Spożywamy statystycznie 85 litrów na osobę, w początkach lat 90 było to 18-24l. W Polsce 70 firm produkuje alkohol. W największych mediach nie słyszymy o tym, że nasze społeczeństwo traci tak wiele na alkoholu. Stacje telewizyjne i radiowe oraz czasopisma żyją między innymi z budżetów reklamowych producentów alkoholu. Dlatego z takim lękiem dozują informacje o szkodliwych skutkach działalności koncernów alkoholowych.

Ostatnio komentator jednej z telewizji przedstawiając sprawę ogromnego pijaństwa w Wielkiej Brytanii zażartował, że gdyby w Polsce pojawiły się propozycje ograniczeń fizycznej i ekonomicznej dostępności alkoholu, to będziemy bronić alkoholu, jak niepodległości. Być może tego typu bezrefleksyjne postawy w mediach i społeczeństwie skończą się dopiero, gdy osiągniemy poziom rosyjski i alkohol będzie odpowiadał za 1/5 wszystkich zgonów.

 

Siostry i Bracia!

Takich negatywnych zjawisk i obserwacji możemy przywołać jeszcze wiele. Nadużywanie alkoholu bardzo często powoduje utratę wiary, trwanie w grzechu, upadek moralności. Stanowi zagrożenie dla zbawienia człowieka. Tydzień modlitw o trzeźwość jest między innymi po to, aby wynagradzać Bogu za grzechy pijaństwa.

Tydzień Modlitw o Trzeźwość Narodu jest zachętą do naszego zaangażowania się w obronę i umacnianie trzeźwości. W tym roku obchodzimy go pod hasłem „Rodzina jest szkołą trzeźwości". To hasło prowadzi nas do refleksji nad tym, jakie konkretne pozytywne działania możemy podejmować dla umacniania trzeźwości w życiu osobistym, rodzinnym i społecznym.

Przede wszystkim potrzeba zaangażowania rodziców, którzy muszą chronić swoje dzieci przed zbyt wczesną inicjacją alkoholową. Przede wszystkim wartość ochronną ma miłość i bliskość. Dzieci kochane, otoczone troską, dzieci czujące wsparcie rodziców i ich zainteresowanie zdecydowanie rzadziej mają problemy z alkoholem. Dlatego zadbajmy o nasze więzi w rodzinach. Niech w centrum życia rodzinnego będzie wspólna modlitwa, rozmowa, czas poświęcony tylko najbliższym. Pogłębiona miłość jest warunkiem skutecznego wychowywania do trzeźwości.

Pamiętajmy również, że dzieci uczą się od rodziców postaw i przejmują ich zachowania, także w sposób nieświadomy. Ważne są codzienne pozytywne wzorce zachowań. Rodzice powinni pokazywać dzieciom, że życie bez alkoholu jest czymś pięknym i wartościowym. Pod żadnym pozorem dzieci nie powinny obserwować upijających się rodziców. Rodzice sami muszą dążyć do łatwości podejmowania abstynencji, która jest istotą trzeźwości. Muszą pokazywać, że dobrowolna rezygnacja z alkoholu, zdolność do odmówienia kieliszka, wytrwanie bez picia przez określony czas, to coś, co każdy człowiek może w sobie wypracować. Trzeźwość nie przychodzi bowiem sama. Trzeźwości każdy z nas się uczy, każdy z nas może w niej wzrastać. Rodzice muszą wreszcie wymagać trzeźwości od swoich dzieci. Nie mogą tolerować eksperymentów z alkoholem. Pod żadnym pozorem nie mogą też zachęcać do picia, chociażby w domu. Takie  „domowe" wprowadzanie do picia wbrew panującym stereotypom nie zapobiega problemom, ale wręcz je powoduje.

Pamiętajmy zatem, że w naszych rodzinach potrzeba miłości i odpowiedzialności. Potrzeba wzajemnej troski, ale często również zdecydowania i bezkompromisowości. W ten sposób możemy umacniać nasze rodziny, ale również dawać świadectwo przed innymi.

 

Kochani!

Troska o trzeźwość jest troską o piękne i godne życie na ziemi, ale przede wszystkim zbawienie. Wielki Post otwiera przed nami nową szansę na podjęcie wielkiej pracy nad naszymi słabościami. Jesteśmy wezwani, aby na nowo odnaleźć w sobie godność dziecka Bożego, aby nadać naszej wierze nowy blask, nową siłę.

„Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię" - zachęca  nas Chrystus. Chociaż od wieków ten głos próbuje się ośmieszać i znieważać, chociaż w naszych sercach zasłania go pragnienie gromadzenia bogactwa, zdobywania sławy i pozycji społecznej, to jednak to wezwanie nigdy nie słabnie i nie cichnie. Wciąż bowiem Chrystus jest żywy i obecny w swoim Kościele.

Dlatego też i ja, moi Kochani, przywołując słowa św. Pawła, w imię Chrystusa proszę Was: pojednajcie się z Bogiem.

Amen.


 

Sympozjum w Toruniu

Sympozjum: „Ku trzeźwości Narodu! - Narodowy Kongres Trzeźwości”

odbędzie się w dniu 8 marca 2017 r. w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu przy ul. Starotoruńskiej 3 (Hotel Akademicki)

 

9.00 – Msza św. w w Świątyni pw. Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II. Modlitwa o dobre owoce Kongresu. 

10.00 –  Powitanie

10.10 – Słowo wprowadzające – Bp Tadeusz Bronakowski

10.20 -10.45 – Narodowy Program Trzeźwości –  p. prof. dr Krzysztof Wojcieszek

10.45– 11.10 – Ku trzeźwości Narodu. Odpowiedzialność rodziny, Kościoła. - ks.dr Marek Dziewiecki

11.10 – 1130 – Ku trzeźwości Narodu.  Odpowiedzialność  państwa i samorządu. – Z–ca Dyrektora Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, Katarzyna Łukowska

Czytaj więcej...

Kongres

Logotyp_OK

Cel Kongresu

Ograniczenie spożycia alkoholu – promocja trzeźwości i abstynencji.

Dlaczego Kongres jest potrzebny?

Ponad trzy miliony Polaków pije alkohol ryzykownie i szkodliwie. Jako społeczeństwo spożywamy go coraz więcej, co stanowi zagrożenie dla bytu narodowego.

Troska o trzeźwość własną, a także o trzeźwość swoich bliskich i wszystkich rodaków, to podstawowy przejaw miłości bliźniego. Jest to także potwierdzenie poważnego traktowania wyznawanej przez siebie wiary w Boga, który nas kocha i pragnie, byśmy żyli w wolności dzieci Bożych. Oznacza ona wolność od grzechów i uzależnień, które w radykalny sposób niszczą zdolność do czynienia dobra. Trzeźwość jest nieodzownym warunkiem stawania się dojrzałym chrześcijaninem, który żyje w prawdzie i miłości.

Polska pilnie potrzebuje odnowy moralnej, mobilizacji do autentycznej troski o trzeźwość wszystkich rodaków. Konieczna jest więc gorliwa modlitwa całego Narodu w intencji otrzeźwienia, a także przemiana świadomości społecznej, zmiana postaw rządzących i samorządowców. Potrzebne są zmiany w prawie dotyczące ograniczenia liczby punktów sprzedaży alkoholu, całkowitego zakazu jego promocji i reklamy, ograniczenia ekonomicznej dostępności. Kongres ma stać się impulsem do tych koniecznych dla rozwoju Narodu działań.

Czytaj więcej...

 

oklad_Vademecum2017_small

Vademecum Apostoła Trzeźwości

Ze wstępu:

Przekazując w ręce Czytelników kolejną edycję Vademecum, uprzejmie proszę i zachęcam do włączenia się w tę inicjatywę oraz życzliwe wsparcie działań kongresowych. Niech nas mobilizują słowa papieża Franciszka: „...nie przyszliśmy na świat, aby „wegetować", aby wygodnie spędzić życie, żeby uczynić z życia kanapę, która nas uśpi; przeciwnie, przyszliśmy z innego powodu, aby zostawić ślad".

Proszę wszystkich, aby w tym dziele pozostawiania po sobie wartościowego śladu życia, było także miejsce na troskę o trzeźwość naszych sióstr i braci, trzeźwość całej naszej Ojczyzny.