Homilia Seminarium, Radom, 21.02.12 Drukuj

Ekscelencjo, Księże Biskupie!

Czcigodni Bracia Kapłani i Alumni!

Dostojni Uczestnicy Sympozjum!

Umiłowani w Chrystusie Panu!

Życie współczesnych ludzi przypomina karnawał, który nigdy się nie kończy. Dookoła nieustannie słychać muzykę. Każdego dnia telewizje pokazują programy rozrywkowe. W reklamach, serialach, na okładkach kolorowych pism widać młode, uśmiechnięte twarze. Kultura masowa tworzy bohaterów, którzy nie wiedzą, co to praca, odpowiedzialność, wyrzeczenia i trud. Nawet poważne niegdyś programy informacyjne i publicystyczne przeradzają się w widowisko, stają się igrzyskami. W takim świecie zabawa nie jest dobrowolnym wyborem. Zmienia się w przymus. Staje się karykaturalnym i niebezpiecznym modelem życia ludzi, którzy nie potrafią wyjść z tego kręgu.

Człowiek jest w tej rzeczywistości jedynie odbiorcą medialnych impulsów. Ma przyjąć rolę konsumenta, który prawidłowo reaguje na sygnały wysyłane z różnych mediów. Psychologowie społeczni i socjolodzy szukają nowych słów, aby opisać te zjawiska. Jedni mówią, że dzisiaj człowiek coraz słabiej odróżnia realnie istniejący świat od tego, co jest tylko sztucznym wytworem mediów. Dla wielu przestrzeń Internetu i telewizji, gier komputerowych i seriali stanowi równoległy świat, w którym czują się lepiej, niż w prawdziwym życiu. Ten proces jeden z francuskich socjologów określił mianem „ekstazy komunikacji". Myśliciele z kręgu anglosaskiego ujmują te procesy w kategoriach wielkiego przemysłu konsumpcyjnego. Piszą o makdonaldyzacji i disnejlandyzacji społeczeństw, w których zaczynają obowiązywać prawa rządzące w znanych sieciach restauracji i słynnych parkach rozrywki. W takim świecie człowiek staje się jedynie konsumentem, który otrzymuje natychmiastową, ujednoliconą, taśmową rozrywkę. Otrzymuje pozory stabilności i zakorzenienia w społeczeństwie, w którym realne podziały i zróżnicowania są coraz większe. Otrzymują szybkie odreagowanie od świata nieustannej rywalizacji, która staje się dzisiaj podstawowym modelem życia w zachodnich społeczeństwach.

Wszystkie te zjawiska prowadzą do sytuacji, w której ludzie przyzwyczajają się, że osiągają przyjemność i dobry humor natychmiast i zawsze wtedy, gdy mają na to ochotę. Wstrzemięźliwość staje się wrogiem. Przyzwyczajeni do łatwego i szybkiego przeżywania przyjemności, szukają coraz silniejszych bodźców, mających urozmaicić życie. Szukają środków, które natychmiast przeniosą ich do innego świata, gdzie nie ma stresu i przygnębiającej rzeczywistości.

To jest jedno ze źródeł pogłębiających się problemów z różnorodnymi uzależnieniami. Na progu drugiej dekady 21. wieku obserwujemy nie tylko wzrost poziomu tradycyjnych uzależnień, ale także nieustanne pojawianie się nowych form zniewolenia człowieka.

Moi Drodzy!

To wszystko sprawia, że niezwykle potrzebne są takie inicjatywy, jak rozpoczęty w niedzielę 45. Tydzień modlitw o trzeźwość narodu. Potrzebne są takie inicjatywy, jak dzisiejsze sympozjum, które gromadzi w Radomiu specjalistów z całej Polski.

Dzisiaj chcemy spojrzeć w sposób bardziej pogłębiony na problemy i wyzwania, które stają przed nami w pracy chroniącej i umacniającej trzeźwość. W kilku słowach powiedzieliśmy już o ogólnych tendencjach kulturowych, które warunkują rozwój negatywnych zjawisk. Teraz warto się zastanowić, jaki ma to wpływ na trzeźwość Polaków?

Badania pokazują, że 1 milion Polaków jest uzależnionych od alkoholu. To ogromna liczba, która powinna budzić smutek i reakcję. Za tym milionem idą 4 miliony ludzi, którzy doświadczają dramatycznych konsekwencji uzależnienia najbliższej osoby.

Jednocześnie wiemy, że 14 % dorosłych Polaków pije ryzykownie i szkodliwie. Właśnie ta grupa przynosi największe straty - wyraźnie więcej, niż znacznie mniejsza grupa uzależnionych. Te konsekwencje to choroby, wypadki,  absencja w pracy, przemoc, przestępstwa na tle alkoholowym. Przecież co czwarty śmiertelny wypadek na drogach jest skutkiem prowadzenia po alkoholu. I najczęściej nie powodują go osoby uzależnione, ale właśnie ci, którzy myślą, że mają wszystko pod kontrolą, że są poza kręgiem problemów z alkoholem.

Większość tych ludzi uważa, że mają prawo wyżyć się po pracy, zabawić w weekend, na spotkaniu ze znajomymi. Nie widzą, że to ryzykowne i szkodliwe picie to prosta droga do życiowych dramatów.

Jakie są te dramaty? Odpowiedzi mogłyby nam udzielić 2 mln dzieci żyjących  w rodzinach z problemem alkoholowym. 2 miliony dzieci zastraszonych, upokorzonych, często bitych i poniżanych, ponieważ 70% przypadków przemocy domowej ma tło alkoholowe lub narkotykowe. 2 miliony dzieci, które nie mogą normalnie żyć, normalnie się uczyć, normalnie rozwijać, bo każdy dzień podobny jest do doświadczeń więźnia obozu koncentracyjnego. Tak bowiem wielu psychologów pisze o dorastaniu w rodzinie z problemem alkoholowym. Dodatkowo znacząca większość spośród tych 2 milionów dzieci ma wszelkie prawdopodobieństwo powtórzenia tego dramatu w swoim życiu.

Niestety również dzieci i młodzież żyjąca w tzw. normalnych rodzinach coraz częściej sięgają po alkohol. Napoje alkoholowe są najbardziej rozpowszechnioną substancją psychoaktywną wśród młodzieży. Pije dwa razy więcej młodych ludzi niż pali papierosy. Staje się to najczęściej właśnie w takich sytuacjach społecznych, jak spotkania towarzyskie z rówieśnikami, czy też weekendowe zabawy, dyskoteki etc. Z najnowszych badań wynika, że w Polsce do wypicia choć jeden raz w życiu alkoholu przyznaje się ponad 87 proc. gimnazjalistów i ponad 95 proc. licealistów. Dodatkowo dziewczęta piją już niemal tyle samo, co chłopcy.

Te zjawiska są możliwe dzięki nadmiernej dostępności alkoholu. W naszym kraju działa 200 tysięcy punktów sprzedaży, w których bardzo często łamane są przepisy prawa i sprzedaje się alkohol nieletnim. Dla pozornego zysku wielu jest gotowych narażać zdrowie i życie młodych ludzi.

Musimy pamiętać, że na problemach powiązanych z nadużywaniem i uzależnieniem od alkoholu nie tracą jedynie pojedyncze osoby i rodziny. Tracimy wszyscy. Wg raportu Andersena, w Europie straty wynikające z picia pięciokrotnie przewyższają korzyści ekonomiczne z obrotu alkoholem. Tymczasem w mediach regularnie pojawiają się jedynie hurra-optymistyczne relacje o tym, jak wspaniale kwitnie w Polsce przemysł alkoholowy. Niedawno natrafiłem w Internecie na znaczący tytuł: „Wreszcie jesteśmy w czymś potęgą". Ta rzekoma potęga, to 9 miejsce w świecie w produkcji piwa. Spożywamy statystycznie 85 litrów na osobę, w początkach lat 90 było to 18-24l. W Polsce 70 firm produkuje alkohol. W największych mediach nie słyszymy o tym, że nasze społeczeństwo traci tak wiele na alkoholu. Stacje telewizyjne i radiowe oraz czasopisma żyją między innymi z budżetów reklamowych producentów alkoholu. Dlatego z takim lękiem dozują informacje o szkodliwych skutkach działalności koncernów alkoholowych.

Ostatnio komentator jednej z telewizji przedstawiając sprawę ogromnego pijaństwa w Wielkiej Brytanii zażartował, że gdyby w Polsce pojawiły się propozycje ograniczeń fizycznej i ekonomicznej dostępności alkoholu, to będziemy bronić alkoholu, jak niepodległości. Być może tego typu bezrefleksyjne postawy w mediach i społeczeństwie skończą się dopiero, gdy osiągniemy poziom rosyjski i alkohol będzie odpowiadał za 1/5 wszystkich zgonów.

Umiłowani!

Te statystyki nie oddają jednak całej prawdy. Nie oddaja bólu, cierpienia żon i matek. Nie pokazują bezmiaru smutku, rozpaczy, utraconej nadziei i zaprzepaszczonych marzeń.

Te liczby nie pokazują także zjawisk, ani konkretnych postaw, które za nimi stoją.  Ale można te zjawiska opisać przyglądając się naszemu światu. Przede wszystkim jest to rosnąca akceptacja dla upijania się,  zwłaszcza wśród młodzieży.

Przed laty młodzież piła mniej, bo mniejszy był permisywizm. Większa była świadomość zła, większa świadomość grzechu. Dzisiaj młodzi wręcz chwalą się tym, ile potrafią wypić. Maturzysta ze znajomej rodziny pokazał mi kilka tygodni temu stronę poświęconą studniówkom. Na forum dyskusyjnym obok rozmów o ubraniach i muzyce, jest wielki i długi wątek o wnoszeniu alkoholu na studniówki. Młodzi ludzie z całej Polski dzielili się doświadczeniami, jak oszukać nauczycieli i ochronę, aby w czasie tego pierwszego balu móc się swobodnie upijać. Jak ukryć alkohol za dekoracjami sali, w szatni. Najbardziej pomysłowi potrafili zapakować butelki wódki wspólnie z wnoszonym prezentem dla wychowawczyni, aby później je skutecznie wydobyć. Najgorsze są jednak te wpisy, które pokazują pomoc rodziców w tym procederze. Na sto dni przed maturą rodzice niektórych maturzystów sami wnosili im alkohol. Sami rozpijali swoje dzieci w tak ważnym dla nich okresie. Inne wpisy pokazują przymykanie oka przez nauczycieli. Na kilkaset wypowiedzi może kilka było krytycznych wobec picia na studniówce. To jest prawdziwa skala problemów, jakie widzimy. Takie właśnie procesy sprawiają, że te przerażające statystyki będą się stale pogarszać.

Siostry i Bracia!

Takich negatywnych zjawisk i obserwacji możemy przywołać jeszcze wiele. Nadużywanie alkoholu bardzo często powoduje utratę wiary, trwanie w grzechu, upadek moralności. Tydzień Modlitw o Trzeźwość Narodu jest zachętą do naszego zaangażowania się w obronę i umacnianie cnoty trzeźwości. W tym roku obchodzimy go pod hasłem „Rodzina jest szkołą trzeźwości". To hasło prowadzi nas do refleksji nad tym, jakie konkretne pozytywne działania możemy podejmować dla umacniania trzeźwości w życiu osobistym, rodzinnym i społecznym.

Przede wszystkim potrzeba zaangażowania rodziców, którzy muszą chronić swoje dzieci przed zbyt wczesną inicjacją alkoholową. Przede wszystkim wartość ochronną ma miłość i bliskość. Dzieci kochane, otoczone troską, dzieci czujące wsparcie rodziców i ich zainteresowanie zdecydowanie rzadziej mają problemy z alkoholem. Dlatego zadbajmy o nasze więzi w rodzinach. Niech w centrum życia rodzinnego będzie wspólna modlitwa, rozmowa, czas poświęcony najbliższym. Pogłębiona miłość jest warunkiem skutecznego wychowywania do trzeźwości.

Potrzeba zaangażowania samorządów. W tej mierze nie wystarczą tylko środki na programy profilaktyczne i pomoc społeczną. Potrzeba zdecydowanej i konsekwentnej polityki ograniczania fizycznej dostępności alkoholu, przez zablokowanie wzrostu liczby punktów, a wręcz ograniczenie liczby tych, które dzisiaj funkcjonują.

Potrzeba zaangażowania  państwa, które ma poprzez właściwe regulacje prawne stwarzać warunki przyjazne do wychowywania w trzeźwości, a nie umożliwiać łatwiejsze rozpijanie, jak ma to miejsce przez nieskuteczne prawo dotyczące promocji alkoholu, czy też ostatnią solidarną decyzję rządu, parlamentu i prezydenta o umożliwieniu handlu piwem na stadionach.

Potrzeba  także zaangażowania  uczelni i ośrodków naukowych. Przede wszystkim przez większą troskę o wychowywanie studentów. Dzisiaj w rzeczywistości studia przekazują jedynie wiedzę, a nie podejmuje się starań, aby kształtować przyszłe polskie elity. Dowodzi tego chociażby leseferystyczna postawa w kwestii obecności alkoholu w akademikach. Nie można się w tej sytuacji zasłaniać twierdzeniem, że mieszkają tam osoby dorosłe, które mogą robić, co im się podoba.

W tym wielkim dziele potrzeba wreszcie zaangażowania każdej i każdego z nas. Potrzeba solidarności i wyobraźni, niezłomności i kreatywności w szukaniu nowych dróg kształtowania postaw pro-trzeźwościowych.

O szczegółowych rozwiązaniach będziemy dyskutować również dzisiaj, podczas rozpoczynającego się sympozjum. Musimy mieć świadomość, że podstawą pracy trzeźwościowej jest osobista odpowiedzialność i zaangażowanie jak największej grupy osób. W ostatnich dniach po raz kolejny rozpoczęcie Tygodnia Modlitw o Trzeźwość Narodu zostało pominięte milczeniem w największych mediach. Niestety również niektóre media katolickie zadowoliły się jedynie zdawkowymi informacjami. Tymczasem otrzymałem informację od Łukasza, młodej osoby z Warszawy, który sam rozwiesił w wielu miejscach publicznych kilkadziesiąt plakatów informujących o tym tygodniu.

Ktoś może powiedzieć, że skala oddziaływania tych kilkudziesięciu plakatów jest niewielka, w porównaniu z tysiącami czytelników czy milionami widzów telewizji. To prawda, ale gdyby więcej ludzi potrafiło się zmobilizować tak, jak ten młody człowiek, nasze działania byłyby bardziej skuteczne. Skoro nie dysponujemy budżetem reklamowym sięgającym milionów złotych, tak jak browary, skoro nie możemy zatrudnić najdroższych specjalistów od kreowania wizerunku, to naszą największą siłą jest właśnie zaangażowanie i poświęcenie pojedynczych osób. Naszym celem jest rozszerzanie tego zaangażowania, budzenie sumień i zapalanie serc wśród jak największej grupy ludzi.

Cieszę się, że tak wielu przedstawiciela świata akademickiego zajmuje się tymi problemami. Wiedza, której źródłem jest praca naukowa, jest dobrym fundamentem do podejmowania konkretnych działań w praktyce pracy duszpasterskiej, pedagogicznej i społecznej. Odkrycia i refleksje teoretyczne muszą być jednak połączone z zaangażowaniem konkretnych ludzi, z ich gotowością do poświęcenia, z odwagą i odpowiedzialnością za drugiego człowieka, za całe nasze społeczeństwo. Dzisiaj bowiem, jak nigdy dotychczas, potrzeba nam autentycznych świadków i apostołów trzeźwości.

Apostolstwo trzeźwości nie jest dzisiaj anachronizmem lecz znakiem czasu. Jest ono nierozerwalnie włączone w misję nowej ewangelizacji w Europie. Jest ważnym elementem codziennej pracy ewangelizacyjnej Kościoła. Takiego zaangażowania po stronie człowieka słabego i zniewalanego wymaga dzisiejsza sytuacja. Taka musi być i nasza odpowiedź na współczesne wyzwania. Bowiem zarówno wiara, wolność, jak i tożsamość narodowa nie są dane raz zna zawsze. I nie tylko wrogowie je odbierają. Bywa, że ludzie rezygnują z nich sami za przysłowiową miskę soczewicy.

Amen.



 

Sympozjum w Toruniu

Sympozjum: „Ku trzeźwości Narodu! - Narodowy Kongres Trzeźwości”

odbędzie się w dniu 8 marca 2017 r. w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu przy ul. Starotoruńskiej 3 (Hotel Akademicki)

 

9.00 – Msza św. w w Świątyni pw. Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II. Modlitwa o dobre owoce Kongresu. 

10.00 –  Powitanie

10.10 – Słowo wprowadzające – Bp Tadeusz Bronakowski

10.20 -10.45 – Narodowy Program Trzeźwości –  p. prof. dr Krzysztof Wojcieszek

10.45– 11.10 – Ku trzeźwości Narodu. Odpowiedzialność rodziny, Kościoła. - ks.dr Marek Dziewiecki

11.10 – 1130 – Ku trzeźwości Narodu.  Odpowiedzialność  państwa i samorządu. – Z–ca Dyrektora Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, Katarzyna Łukowska

Czytaj więcej...

Kongres

Logotyp_OK

Cel Kongresu

Ograniczenie spożycia alkoholu – promocja trzeźwości i abstynencji.

Dlaczego Kongres jest potrzebny?

Ponad trzy miliony Polaków pije alkohol ryzykownie i szkodliwie. Jako społeczeństwo spożywamy go coraz więcej, co stanowi zagrożenie dla bytu narodowego.

Troska o trzeźwość własną, a także o trzeźwość swoich bliskich i wszystkich rodaków, to podstawowy przejaw miłości bliźniego. Jest to także potwierdzenie poważnego traktowania wyznawanej przez siebie wiary w Boga, który nas kocha i pragnie, byśmy żyli w wolności dzieci Bożych. Oznacza ona wolność od grzechów i uzależnień, które w radykalny sposób niszczą zdolność do czynienia dobra. Trzeźwość jest nieodzownym warunkiem stawania się dojrzałym chrześcijaninem, który żyje w prawdzie i miłości.

Polska pilnie potrzebuje odnowy moralnej, mobilizacji do autentycznej troski o trzeźwość wszystkich rodaków. Konieczna jest więc gorliwa modlitwa całego Narodu w intencji otrzeźwienia, a także przemiana świadomości społecznej, zmiana postaw rządzących i samorządowców. Potrzebne są zmiany w prawie dotyczące ograniczenia liczby punktów sprzedaży alkoholu, całkowitego zakazu jego promocji i reklamy, ograniczenia ekonomicznej dostępności. Kongres ma stać się impulsem do tych koniecznych dla rozwoju Narodu działań.

Czytaj więcej...

 

oklad_Vademecum2017_small

Vademecum Apostoła Trzeźwości

Ze wstępu:

Przekazując w ręce Czytelników kolejną edycję Vademecum, uprzejmie proszę i zachęcam do włączenia się w tę inicjatywę oraz życzliwe wsparcie działań kongresowych. Niech nas mobilizują słowa papieża Franciszka: „...nie przyszliśmy na świat, aby „wegetować", aby wygodnie spędzić życie, żeby uczynić z życia kanapę, która nas uśpi; przeciwnie, przyszliśmy z innego powodu, aby zostawić ślad".

Proszę wszystkich, aby w tym dziele pozostawiania po sobie wartościowego śladu życia, było także miejsce na troskę o trzeźwość naszych sióstr i braci, trzeźwość całej naszej Ojczyzny.