II Narodowa Modlitwa o Odnowę Moralno-Społeczną i Trzeźwość Drukuj

Bp Tadeusz Bronakowski

Rokitno,12.09.11

Ekscelencjo, Najdostojniejszy Księże Biskupie Stefanie!

Czcigodni  Bracia Kapłani i Ojcowie! Czcigodne Siostry!

Drodzy Pielgrzymi, Telewidzowie i Radiosłuchacze!

Umiłowani w Chrystusie Panu!

Starożytny mędrzec Platon w jednym ze swoich dzieł zapisał metaforyczną historię, która do dzisiaj budzi wiele refleksji. Oto grupa ludzi zamieszkuje mroczną jaskinię. Nie mogą jej opuścić, ponieważ są przykuci łańcuchami. Nie znają zewnętrznego świata.  Za ich plecami płonie ognisko, które oświetla jedną ze ścian. Na tej ścianie pojawiają się cienie prawdziwego życia, które toczy się na zewnątrz jaskini. Od niej odbijają się także głosy ludzi i przyrody. A zatem mieszkańcy jaskini trwają w mroku. Widzą tylko wyblakłe cienie. Słyszą niewyraźne echo. Żyją w świecie nieprawdziwym, w świecie iluzji.

Tę filozoficzną opowieść można rozumieć na wiele sposobów. Dzisiaj odnosimy ją do naszego życia moralnego i społecznego. Widzimy bowiem, jak każdego dnia media kreują wirtualną rzeczywistość. Niekończące się seriale, wszechobecne reklamy, programy rozrywkowe i inne przejawy kultury masowej tworzą nową wizję świata i człowieka. Wielu socjologów twierdzi, że współcześni ludzie postrzegają sztuczne wytwory mediów za coś realnie istniejącego.

Widzimy to również w naszej ojczyźnie. Coraz częściej Polacy przypominają właśnie ludzi uwięzionych w mrocznej jaskini. Ludzi, którzy nie znają prawdziwych wartości. Ludzi wpatrzonych w fałszywe obrazy i rozmyte cienie.  Ludzi zasłuchanych w głuche echo półprawd i kłamstw.

 

Pogrążamy się w mroku grzechu i zła, nie dostrzegając dookoła nas prawdy, dobra, miłości. Coraz więcej osób przyjmuje wizję życia bez Boga i bez Jego przykazań. Dookoła tworzy się świat pełen relatywizmu, świat pomieszanych wartości, świat moralnego zagubienia.

 

O tych zagrożeniach wspomniał także papież Benedykt XVI podczas spotkania z młodymi w Madrycie. Papież mówił: „Wielu jest takich, którzy uważając siebie za bogów, myślą, że nie potrzebują korzeni ani też fundamentów, poza samymi sobą. Chcieliby sami z siebie decydować, co jest prawdą, a co nie, co jest dobre lub złe, słuszne i niesłuszne; decydować, kto godny jest życia a kto może być poświęcany na ołtarzu innych perspektyw; za każdym razem stawiać krok przypadkowo, bez wytyczonej trasy, kierując się impulsem chwili. Te pokusy zawsze są zasadzką. Ważne, ażeby w nie nie wpaść, bo w rzeczywistości prowadzą do czegoś ulotnego, jak życie bez horyzontów, wolność bez Boga."

 

Umiłowani!

Platońską metaforę ludzi uwięzionych w mrocznej jaskini odnosimy dzisiaj również do społecznej świadomości związanej ze spożywaniem alkoholu. Polacy tak bardzo przyzwyczaili się do wszechobecnego alkoholu, że nie potrafią już wyobrazić sobie innego życia. Łańcuchy wielopokoleniowych przyzwyczajeń i nawyków krępują myślenie o alkoholu. Przywykliśmy do tego, co nie jest i nie powinno być postrzegane jako norma.

Alkohol jest wszędzie. W osiedlowych sklepikach i wielkich marketach, na stacjach paliw i w pociągach, w samolotach i barach. Nawet w akademikach powstają nielegalne meliny, gdzie alkohol kupują studenci - przyszła polska inteligencja. Alkohol jest dzisiaj dostępny non-stop. W rzeczywistości łatwiej dzisiaj w Polsce kupić w nocy alkohol, niż lekarstwa.

Co roku alkohol zabija kilkanaście tysięcy Polaków. Zabija dwukrotnie więcej, niż śmiertelne wypadki na polskich drogach. Ale nie przebija się to do szerokiej świadomości. Nie rozmawia się o tym.

A jakie uczucia wzbudza w większości Polaków osoba nietrzeźwa spotkana na ulicy? Czy potrafimy jeszcze dostrzec dramat takiego człowieka? Czy nie odwracamy zbyt łatwo oczu? Może wydajemy szybki wyrok, znajdujemy łatwe wytłumaczenie. A przecież każdy uzależniony to nie tylko indywidualna historia ludzkiego upadku. To nie tylko osobna historia rodzinnego dramatu. Każdy uzależniony, a jest ich w Polsce milion, to donośne wołanie do sumienia społeczeństwa. To oskarżenie wypowiedziane pod adresem społecznej bierności, to oskarżenie o brak odpowiedzialności i miłości do drugiego człowieka.  Czy potrafimy jako społeczeństwo usłyszeć to oskarżenie?

Dlaczego nie dziwią nas już młodzi pijący alkohol? Dlaczego nie oburza zachowanie tych, którzy  sprzedają młodym alkohol? Dlaczego lekceważy się łamanie prawa? Dlaczego w potocznym rozumieniu każda młodzieżowa impreza musi się przerodzić w alkoholową libację? Skąd tyle beztroski u rodziców, którzy przymykają oczy na upijanie się ich dzieci? Dlaczego nie reaguje się, skoro polska młodzież topi swoje życie w alkoholu?!

Widzimy też, jak wiele niezrozumienia i kpin spotyka tych, którzy decydują się na organizację bezalkoholowego przyjęcia weselnego. Większość społeczeństwa żyje w szkodliwym przekonaniu, że nie ma wesela bez alkoholu. Nie ma chrzcin, ani komunii świętej bez alkoholu. Dla wielu nie można świętować sukcesu, nie można odpoczywać i dobrze się bawić bez alkoholu.  Jeżeli większość osób nie umie spędzić z najbliższą rodziną i przyjaciółmi kilku radosnych godzin bez alkoholu,  to jest to właśnie przejaw nasze zniewolenia.

A czyż nie przyzwyczailiśmy się do tego, że nasze ulice oblepione są reklamami alkoholu? Czy naprawdę nie potrafimy już sobie wyobrazić naszych miast bez kolorowych reklam piwa?

Alkohol traktowany jest jako podstawowy produkt spożywczy w  tak wielu rodzinach. Mimo kryzysu, mimo biedy, mimo wielu problemów, w ubiegłym roku w Polsce wydano na piwo i wódkę 25 miliardów złotych. To kwota którą możnaby dwukrotnie spłacić zadłużenie wszystkich polskich szpitali. To jest skala naszego społecznego zniewolenia.

Pogrążanie się w świecie złudzeń i pozorów, w świecie mrocznego zniewolenia, dobrze pokazują także ostatnie wydarzenia w polskim życiu publicznym.  Rada Ministrów przyjmuje wartościowy program profilaktyki i zapobiegania problemom alkoholowym. Wzywa się w nim do ograniczenia fizycznej dostępności alkoholu. Kilka miesięcy później Sejm przyjmuje jednak rządowy projekt ustawy umożliwiającej handel piwem na stadionach. Sprzeczność deklaracji z czynami jest aż nazbyt widoczna.

Idźmy dalej. Przez kilka tygodni przychylne rządowi media zachwycały się raportem „Młodzi 2011." Nikt nie zapytał jednak ministrów odpowiedzialnych za powstanie tego raportu, dlaczego nie czynią nic, aby realizować zapisy w nim zawarte. Dlaczego rządzący nie próbują zakazać reklamy alkoholu, skoro w raporcie czytamy, że „...wiele problemów zdrowotnych [ludzi młodych] wynika (...) ze świadomego wyboru stylu życia lansowanego przez kulturę. Przykładem jest np. sięganie po używki." Badania mówią jasno, że zakazanie reklamy alkoholu przyniesie spadek spożycia alkoholu o kilkanaście procent.

Widzimy więc, że rządzący dysponują odpowiednią wiedzą. Czego zatem brakuje, aby zmieniać nasze społeczeństwo na lepsze? Czego brakuje, aby chronić zdrowie Polaków, przede wszystkim zdrowie najmłodszych? Kiedyś pytaliśmy wspólnie, czy to ignorancja, czy zła wola? Skoro wykluczamy ignorancję, odpowiedź jest tylko jedna.

Spójrzmy na inny przykład. Wielu ekspertów alarmuje, że w Polsce rośnie liczba bezpłodnych osób. Panaceum na to zjawisko ma być moralnie niedopuszczalna praktyka zapłodnienia in-vitro. Żaden z tych ekspertów nie mówi jednak w publicznej dyskusji, że wiele przypadków bezpłodności wynika z nieodpowiedzialnego spożywania alkoholu przez młodych. Nie mówi się głośno, że alkohol działa jak środek wczesnoporonny. Dlaczego tak mało uwagi poświęcono wynikom badań mówiących, że co trzecia Polka w ciąży pije, czyli szkodzi swojemu nienarodzonemu dziecku? Skąd się bierze takie przemilczenie? Jakie motywacje za nim stoją?

Dlaczego w naszym społeczeństwie sprawy troski o trzeźwości spowija mrok? Dlaczego musimy wciąż poruszać się pośród mgły, dlaczego zadowalamy się rozmytymi cieniami i głuchym echem prawdy?

Próbą oświetlania tego mroku, próbą pokazywania prawdziwej rzeczywistości jest sierpień - miesiąc abstynencji. Co roku jest to dla mnie doświadczenie dwóch rzeczywistości. Z jednej strony widzę entuzjazm wielu osób, które są gotowe poświęcić tak wiele dla trzeźwości. Słyszę słowa prostych, ale jakże wspaniałych ludzi spotykanych w wielu miejscach: daję świadectwo - nie piję.

Ale obok tej rzeczywistości światła i nadziei, jest przestrzeń mroku. Wystarczy wejść w sierpniu na fora internetowe. Przeczytać nieliczne, ale jakże wymowne komentarze. Stanąć obok potoku stereotypów i kpin, potoku fałszywych zdań i krzywdzących obelg. I co roku powraca to samo zjawisko - milczenie największych mediów. Ile z nich podjęło ten temat? Dlaczego niemal powszechnie go przemilczano? To najskuteczniejsza strategia manipulacji i propagandy. Jeżeli czegoś nie ma w mediach, to w umysłach wielu ludzi to nie istnieje. Pytamy zatem - skąd się wzięło to wstydliwe, pełne lęku milczenie o miesiącu abstynencji? Dlaczego żadne z mediów nie przywołało chociażby statystyk zawartych w apelu? Dlaczego nie podjęto dyskusji o zagrożeniach, które stają przed naszym społeczeństwem? Może wynika to z faktu, że najwięksi producenci piwa wydają na reklamę kilkaset milionów złotych rocznie? Te wymierne pieniądze płyną najszerszym strumieniem do wielkich koncernów mediowych, do właścicieli gazet, stacji radiowych i telewizyjnych? Czy możemy więc naprawdę mówić o wolności słowa?

Te media odzywają się tylko wówczas, gdy pojawi się tragedia. Tak jak wczoraj, gdy z fałszywym zatroskaniem i rządzą sensacji informowano o tragicznym wypadku, w którym zginęły młode osoby jadące samochodem z pijanym kierowcą. W takich chwilach zastanawiam się zawsze, czy chociaż jeden z dziennikarzy zdaje sobie sprawę, że takie wypadki nie są dziełem przypadku. Że nie można najpierw z zachwytem pisać o festiwalu muzycznym, na którym cysterny dostarczają piwo dla tysięcy młodych Polaków, a później dziwić się tragediom.

Umiłowani w Chrystusie!

Na tej pięknej ziemi, pośród zachwycających lasów i jezior, szukamy ucieczki od tego świata pozorów i kłamstw. Przychodzimy z ufnością do rokitniańskiego domu naszej Matki, do sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej. Gromadzimy się w gronie tych, którzy nie godzą się na uwięzienie w jaskini wypełnionej cieniami.

Chcemy razem pracować na rzecz zmiany. Zmiana nie jest zaś jednorazowym wydarzeniem. Nie przypomina chwilowego, widowiskowego wybuchu. To długotrwały proces. Zmiana jest cicha, potrzebuje czasu i cierpliwości. Wymaga konsekwencji i uporu. Ale potrzebuje też niezłomności i odwagi.

Na rzecz tej zmiany społecznej Kościół pracuje od pokoleń. Dowodem są chociażby wspaniałe Rekolekcje Trzeźwości w Sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej w Rokitnie. Dzisiejsza uroczystość połączona jest z dziękczynieniem za 100 dotychczasowych turnusów rekolekcyjnych, które przez ponad 20 lat niosą tak wiele dobra dla osób szukających duchowego wsparcia.

W całej naszej ojczyźnie wiele jest takich inicjatyw. Wiele jest osób, które potrafią poświęcić całego siebie, aby służyć trzeźwości. Patrząc jednak na wyzwania, które przed nami stają, powtarzamy z pokorą słowa: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników wciąż mało.

Wciąż mało - bo po przeciwnej stronie lata zaniedbań, milionowe budżety promocyjne, szkodliwe nawyki i przyzwyczajenia. Po przeciwnej stronie wizja sztucznego szczęścia, leku na każdy smutek, wizja raju na ziemi, gdzie nie ma miejsca na problemy i trudy.

My nie boimy się jednak trudów. Nie unikamy odpowiedzialności. Możemy wręcz powiedzieć, że im więcej przed nami przeszkód i wyzwań, tym bardziej jesteśmy zmobilizowani. Tego wymaga od nas Chrystus. Do tego zostaliśmy zobowiązani w chwili chrztu świętego. Każdy z nas ma dążyć ku dobru. Ma dobro tworzyć i chronić. Ta chrześcijańska tęsknota za lepszym światem musi się także wyrażać w nieustannej trosce o trzeźwość wszystkich Polaków.

 

Drodzy moi!

Pytamy zatem - co możemy uczynić? Przywołując platońską opowieść o ludziach żyjących w mrocznej jaskini możemy powiedzieć, że powinniśmy wnieść do tej jaskini pochodnie. Powinniśmy wnieść światło odnowy do naszego mrocznego świata. Powinniśmy uwolnić nasze siostry i naszych braci z duchowego i mentalnego zniewolenia.

Przede wszystkim więc trzeba zacząć od osobistego świadectwa. Powtarzamy to bardzo często, ale nie ma skuteczniejszej metody, niż dzielenie się świadectwem w swoich rodzinach, wspólnotach zawodowych i lokalnych środowiskach. Wiemy, że wymaga to odwagi. Człowiek zawsze boi się odmienności. Boi się wykluczenia i ośmieszenia. Trudno więc odstawić kieliszek, gdy widzi się salę weselną pełną pijących gości. Trudno zrezygnować z piwa, gdy na miejskim festynie piją go niemal wszyscy.

Dlatego też modlimy się i prosimy Boga o dar odwagi i niezłomności. Przez modlitwę możemy wzmacniać nasze sumienie i kształcić siłę, która pozwoli stanąć naprzeciw tym słabościom, które chcemy pokonać. Musimy zatem przyjąć z ufnością słowa św. Pawła: Jeżeli Bóg z nami, to któż przeciw nam? I z taką postawą musimy budować nową świadomość.

W sposób szczególny musimy budować nasze rodziny, jako środowiska kształtowania i umacniania trzeźwości. Przez najbliższe lata chcemy w duszpasterstwie trzeźwości realizować hasło: Rodzina szkołą trzeźwości. Niech ta prawda przyświeca naszym rodzinom. Proszę wszystkich małżonków, aby byli dla siebie nawzajem świadkami trzeźwości. Aby potrafili podjąć abstynencję, jako wzór i przykład dla dzieci, które do osiemnastego roku życia nie powinny pić alkoholu.

Nie bójmy się także mówić o naszej abstynencji, o naszym trzeźwym stylu życia. Nie wstydźmy się, że w naszym domu nie pije się alkoholu w trakcie spotkań świątecznych, w trakcie najważniejszych uroczystości. Opowiadajmy o tym naszym współpracownikom, naszym sąsiadom i znajomym. Niech to będzie dla nas powód do dumy, a nie zawstydzenia. Opowiadajmy o tym, jak piękne może być rodzinne spotkanie, gdy nie ma na nim alkoholu. Gdy ludzie po prostu cieszą się swoją obecnością, a nie uciekają w stan upojenia.

To nasze osobiste świadectwo wspierajmy przynależnością do ruchów i grup troszczących się o trzeźwość. Pomagajmy kapłanom inicjować i prowadzić działalność takich ruchów na poziomie parafii. Ale szukajmy również możliwości pomagania diecezjalnym duszpasterzom trzeźwości w działaniach wychodzących poza nasze małe środowisko.

 

Umiłowani!

Musimy podejmować także bardziej zdecydowane działania. Niech przykładem będzie dla nas historia amerykańskiej matki. Jej siedemnastoletnia córka zginęła przez nadużycie alkoholu. Kobieta z wielką szczerością przyznała, że czuje się winna za śmierć swojego dziecka. Powiedziała, że winna jest także jej córka, która sięgnęła po alkohol.

Ale winne są także te osoby, które umożliwiły córce spożycie alkoholu. Winni są rodzice znajomych, w których domach i przy akceptacji których młodzi spożywali alkohol. Aby więc dać znak przestrogi dla innych, ta zrozpaczona matka pozwała wszystkich, co do których miała pewność, że dostarczali jej nieletniej córce alkohol. Wszyscy staną więc przed sądem.

Trzeba także i w Polsce podjąć podobne działania. Jeżeli tak wielu sprzedawców łamie prawo i sprzedaje alkohol nieletnim, to należy pozywać tych sprzedawców, właścicieli barów, dyskotek, organizatorów koncertów i imprez, na których sprzedaje się młodym alkohol. Trzeba wytaczać procesy reklamodawcom i tym, którzy wyświetlają reklamy mające negatywny wpływ na zachowanie młodych związane z alkoholem. Trzeba wnosić pozwy cywilne przeciwko samorządom, które wbrew duchowi obowiązującej ustawy, zwiększają dostępność alkoholu i narażają na utratę zdrowia tak wielu młodych Polaków. W tej sferze trzeba przezwyciężyć beztroskę i poczucie bezkarności tych, którzy dla zysku rozpijają nieletnich.

Drodzy moi!

Potrzeba nam także z mądrością wykorzystywać nowe formy komunikacji społecznej, które stają się dzisiaj podstawą wszelkich działań zmieniających społeczeństwa. Niedawne rewolucje wywołane w zniewolonych przez tyranów krajach arabskich pokazują, jak wielka jest siła nowych mediów. Gdy więc wielkie gazety i telewizje omijają temat trzeźwości milczeniem, my twórzmy nasze własne kanały dyskusji i informacji. Zakładajmy strony internetowe, szukajmy dróg współpracy z lokalnymi pismami i nadawcami, włączajmy się do dyskusji na różnych portalach. W sposób szczególny szukajmy możliwości współpracy z mediami diecezjalnymi i ogólnopolskimi mediami katolickimi. Szukajmy dróg, aby jak najwięcej osób mogło się dowiedzieć o wartości abstynencji, aby jak najwięcej osób usłyszało o wartościowych rekolekcjach trzeźwościowych, aby jak najwięcej osób zostało zaproszonych na bezalkoholowy bal, albo festyn.

Kropla drąży kamień nie siłą, ale uporczywym padaniem. Niech to będzie nasze motto. Nie martwmy się tym, że po drugiej stronie jest większy potencjał finansowy i medialny.  Powtórzmy jeszcze raz: Jeżeli Bóg z nami, to któż przeciw nam?

Siostry i Bracia!

Pamiętajmy również o obywatelskim wymiarze naszych działań. Za miesiąc staniemy przy urnach wyborczych. Zdecydujemy, jaka będzie przyszłość naszej ojczyzny. Gdy będziemy podejmować decyzję, pamiętajmy o odpowiedzialności za trzeźwość.

Już dzisiaj nie lękajmy się pytać naszych kandydatów o to, jak troszczą się o trzeźwość. Idźmy na spotkania wyborcze. Zapytajmy w biurach poselskich, jak nasi reprezentanci głosowali, gdy sejm pochylał się nad projektem niwelującym skutki promocji alkoholu albo umożliwiającym handel piwem na stadionach. Piszmy listy do tych, którzy przed Bogiem i historią wzięli odpowiedzialność za losy naszej ojczyzny.

Ludzie zasiadający w poselskich i senackich ławach muszą wiedzieć, że sprawa trzeźwości to troska wielu osób. Że wyborcy nie akceptują lekceważącego i pogardliwego podejścia do tych zagadnień. Spójrzmy z szacunkiem na wielkie środowisko walki o prawną ochronę życia poczętego. Tak wielu ludzi zbiera podpisy za ustawą całkowicie zakazującą aborcji. I chociaż są krytykowani przez lewicowo-liberalne media, chociaż w parlamencie nie udaje się wygrać tej sprawy, to rozpoczynają walkę od nowa. Bierzmy przykład z tej niezłomności. Bądźmy świadomi, że troska o trzeźwość, jest troską o życie. Pamiętajmy, że jako obywatele wolnego i demokratycznego kraju możemy wywierać wpływ na to, jak ten kraj jest urządzony.  

Pamiętajmy także o naszej postawie obywatelskiej na najniższym szczeblu. Angażujmy się w działalność rad osiedlowych, przyglądajmy się pracy samorządu lokalnego. Nie dopuszczajmy do sytuacji, w której nieustanne zwiększanie liczby punktów handlu alkoholem pozostaje bez odezwy społecznej, a wręcz znajduje poparcie wśród organizacji mających przede wszystkim chronić interesy mieszkańców, a nie tylko producentów i dystrybutorów alkoholu.

Dzisiaj rozpoczyna się tydzień wychowania. Jego hasłem są słowa: Wszyscy zacznijmy wychowywać. My dodajemy dzisiaj: wszyscy zacznijmy troszczyć się o trzeźwość! Wszyscy zacznijmy troszczyć się o trzeźwość, bo do tego powołuje nas Bóg pełen Miłosierdzia! Wszyscy zacznijmy troszczyć się o trzeźwość, tak jak uczą nas tego błogosławieni i święci Polacy, jak Jan Paweł II, Maksymilian Kolbe czy Bronisław Markiewicz!

 

Umiłowani!

Tak wiele spraw należałoby jeszcze powiedzieć. Wiele jest dróg troski o trzeźwość. Na wszystkich tych drogach naszym drogowskazem jest chrześcijańska miłość i odpowiedzialność za zbawienie bliźniego. Drogowskazem są Boże przykazania, które znajdują swoje streszczenie w przykazaniu miłości.

Dzisiaj jest czas dziękczynienia dla wszystkich, którzy idąc za tym przykazaniem, poświęcili tak wiele dla dobra drugiego człowieka. Przede wszystkim dziękuję J.E ks. biskupowi Stefanowi Regmuntowi za troskę o trzeźwość w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej oraz życzliwość okazywaną duszpasterstwu trzeźwości w całej naszej ojczyźnie.

Dziękujemy wszystkim, którzy na wniosek diecezjalnego duszpasterza trzeźwości otrzymali symboliczne dyplomy i medale. Dziękujemy organizatorom stu edycji rokitniańskich rekolekcji trzeźwościowych. Słowa podziękowań i wielkiego szacunku kierujemy do ks. kanonika Henryka Grządki, który jest diecezjalnym duszpasterzem trzeźwości, ale również duchowym opiekunem tych wspaniałych rekolekcji. Słowa serdecznych podziękowań kieruję do kustosza Sanktuarium Rokitniańskiego - ks. kanonika Józefa Tomiaka, który jest naszym serdecznym i otwartym gospodarzem.

W tym miejscu pragnę również podziękować wszystkim diecezjalnym i zakonnym duszpasterzom trzeźwości, którzy przybyli do Rokitna na Jesienną Sesję Apostolstwa Trzeźwości. Dziękuję także wszystkim członkom Zespołu Konferencji Episkopatu Polski za całoroczną pracę. W sposób szczególny dziękuję Ojcu Oskarowi Puszkiewiczowi, którego gorliwość w podejmowaniu kolejnych inicjatyw zasługuje na słowa największego uznania.

Mówiliśmy dzisiaj o roli mediów. Nie możemy więc zapomnieć o podziękowaniach dla Radia Maryja oraz Telewizji Trwam, dzięki którym modlą się z nami wierni z Polski i całego świata. Trudno wyrazić wdzięczność za tę nieustanną bliskość i aktywne wsparcie, jakim te wspaniałe media otaczają sprawę troski o trzeźwość narodu polskiego. Jednocześnie pragnę podziękować wszystkim przedstawicielom prasy, radia, telewizji i mediów internetowych, którzy podejmują temat troski o trzeźwość.

Umiłowani!

Dzisiejsza liturgia przynosi nam wspomnienie Najświętszego Imienia Maryi. Wiemy, że to wspomnienie wiąże się z wielkim zwycięstwem wojsk chrześcijańskich dowodzonych przez Jana III Sobieskiego w bitwie pod Wiedniem. Papież Innocenty XI, wdzięczny Bogu za ocalenie Europy przez przyczynę Matki Bożej, ogłosił nowe święto Imienia Maryi w całym Kościele. Dokładnie sto lat temu papież Pius X w roku 1911 przeniósł je na 12 września.

Dzisiaj, gdy jesteśmy w domu naszej Matki Cierpliwie Słuchającej w Rokitnie, prosimy Ją, aby wysłuchała naszych próśb zanoszonych w intencji trzeźwości i odnowy moralno-społecznej naszego narodu.

Tak jak wojska chrześcijańskie powstrzymały nawałnicę wrogich sił,  tak i my możemy pokonać zło. Nie walczymy jednak orężem ani przemocą. Naszą siłą jest wiara i ufność w Bożą moc. Naszą bronią serca pragnące dobra i gotowość do poświęcenia dla dobra bliźniego. Dlatego też umocnieni łaską Ducha Świętego, napełnieni ideałami Maryjnej zgody na Bożą wolę, powróćmy do naszego codziennego życia i zanieśmy płomienie miłości i dobra wszędzie tam, gdzie ludzie żyją przykuci kajdanami w mrocznych jaskiniach zła, grzechu i zniewolenia. Bądźmy prawdziwymi chrześcijanami, którzy zawsze z odwagą i godnością niosą wszystkim ewangeliczne przesłanie nadziei. Niech nam przewodzą słowa św. Pawła, które zabrzmiały w dzisiejszej liturgii:

„Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec naszego Pana, Jezusa Chrystusa, który napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich w Chrystusie. W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem."

Amen.