W domu najukochańszej Matki Drukuj

W domu najukochańszej Matki

Bp Tadeusz Bronakowski

Odpust Wniebowzięcia NMP,

Gietrzwałd, 15.08. 2011

Czcigodni Bracia Kapłani i Ojcowie!

Umiłowani w Chrystusie Panu!

Drodzy Czciciele Matki Najświętszej!

Każdego dnia media bombardują nas wielkim strumieniem informacji. Większość z nich dotyczy zjawisk niepokojących i zasmucających. W ostatnich tygodniach byliśmy świadkami okrutnego zamachu w Norwegii. Z niedowierzaniem śledziliśmy rozboje i podpalenia dokonywane przez zbuntowanych mieszkańców angielskich miast. Gdy na ulicach bogatego Londynu roszczeniowa młodzież plądrowała sklepy z luksusowymi towarami, w Somalii z głodu umierały i wciąż umierają tysiące dzieci. Co kilka dni na nowo przeżywamy dramat wojny afgańskiej, w której zginęło już tak wielu żołnierzy, także Polaków. W mediach wciąż mówi się kryzysie ekonomicznym. Przyglądamy się tysiącom protestujących Greków i Hiszpanów. Wysłuchujemy kłótni polityków i ekonomistów. Dostrzegamy niepokój rodzin, które za wszystkie produkty muszą płacić coraz więcej.

Wszystkie te wydarzenia rodzą w naszych sercach niepokój. Rodzą także pragnienie lepszego świata. Świata pełnego pokoju i miłości. Aby go odnaleźć, idziemy śladami prostych, ale jakże pięknych kapliczek przydrożnych, które zdobią nasze polskie drogi. Tu, na niezwykłej warmińskiej ziemi, jest ich szczególnie dużo. Stoją pośród lasów i łąk, obok dróg i domów. Zdobią naszą ziemię i przypominają o naszej wierze. Trudno nam wyobrazić sobie umiłowany ojczysty krajobraz bez maryjnych kapliczek.

Wszystkie te kapliczki prowadzą nas dzisiaj do domu najukochańszej Matki. Do domu Świętej Matki i Królowej Ziemi Warmińskiej, do Matki Bożej w Gietrzwałdzie. Dzisiaj bowiem w całej naszej ojczyźnie przeżywamy jedną z najważniejszych i najstarszych uroczystości maryjnych. Przeżywamy Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny.

Powracamy do domu Matki, niczym mickiewiczowski Tadeusz wracał do Soplicowa z wielkiego świata. Tutaj na nowo odkrywamy najświętsze wartości naszego życia religijnego, rodzinnego i patriotycznego. O nich wszystkich trzeba powiedzieć w tym wspaniałym dniu.

Umiłowani!

Zacznijmy od przesłania dzisiejszej uroczystości. Kościół przyjmuje i głosi prawdę o Wniebowzięciu Maryi od najdawniejszych czasów. Jest to dogmat naszej wiary. Po zakończeniu ziemskiego życia Matka Boża została z duszą i ciałem wzięta do nieba. To wydarzenie najpełniej wyraża uwielbienie Maryi przez Boga, przyjęcie Jej do wiecznej chwały i Jej pełne zbawienie. Bóg wywyższył Najświętszą Maryję Pannę spośród wszystkich  ludzi, zabierając Ją z ciałem i duszą do nieba. W ten sposób  na długo uprzedził zmartwychwstanie wszystkich ludzi. Na to najwyższe wyróżnienie Maryja zasłużyła swoim świętym życiem, które mimo trudu było tak szlachetne i piękne. Zasłużyła również oddaną służbą Chrystusowi i pierwszemu Kościołowi. Maryja bowiem nie tylko wydała na świat Zbawiciela, ale była głęboko zaangażowana w sprawy Pana od żłóbka aż po krzyż na Golgocie.

Również my, przez chrzest św. zostaliśmy powołani do kroczenia drogami, które wskazuje nam Chrystus. Zostaliśmy wezwani do nieustannego pielgrzymowania ku Niebieskiemu Jeruzalem, gdzie będziemy się radować wieczną szczęśliwością z Bogiem Ojcem. Maryja, którą w pięknych słowach modlitwy słusznie nazywamy naszą pośredniczką, pocieszycielką i orędowniczką, w najpełniejszy sposób wskazuje, jak osiągnąć niebo, krocząc drogami Ewangelii i Bożych Przykazań.

Dzisiaj musimy odważnie pytać: czy jesteśmy dobrymi uczniami Maryi, która nieustannie powtarza: uczyńcie wszystko, cokolwiek mój Syn wam powie? A może częściej słuchamy głosu medialnych pseudo-autorytetów z krzykliwych audycji telewizyjnych? Odpowiedzmy dzisiaj odważnie: Czy nie fascynujemy się przesadnie stylem życia, który ukazują niekończące się telewizyjne seriale i programy rozrywkowe? Być może bardziej niż maryjnej lekcji pokory, trudu i poświęcenia wolimy słuchać tak częstych w mediach głosów o nieskrępowanej wolności, wiecznej zabawie i braku obowiązków wobec Boga, drugiego człowieka i naszej ojczyzny?

Musimy zrozumieć, że Maryja zaprasza nas dzisiaj do swojej wspaniałej „szkoły". Niech fałszywe uroki tego świata, który kusi dobrami materialnymi, egoizmem i pustą zabawą, nie przeszkadzają nam w dobrym zagłębianiu się w Maryjny wzorzec życia. Tylko takie życie gwarantuje nam bowiem jedyne i największe zwycięstwo człowieka, jakim jest wieczność w domu Boga Ojca.

Umiłowani!

Polska tradycja w sposób szczególny łączy uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny z trudem pielgrzymkowym tysięcy naszych rodaków. W tych dniach do sanktuariów maryjnych w całej Polsce przybywają nasze siostry i nasi bracia niosąc w sercach intencje własne, intencje swoich rodzin i całego narodu polskiego. Ze śpiewem i modlitwą na ustach ludzie stają u stóp naszej Matki i Królowej. Przychodzą do Niej odrodzeni i umocnieni.

Tak bardzo potrzebujemy, aby powracający pielgrzymi przynieśli do naszego smutnego, hałaśliwego, a coraz częściej również wulgarnego życia zaczyn prawdziwej miłości i radości, zaczyn modlitwy i Ewangelii. Pragniemy, aby ze wszystkich tych pielgrzymek  do naszych codziennych dni przenikały najszlachetniejsze ideały życia oddanego Bogu i Chrystusowi. Niech te wspaniałe maryjne ideały znajdą godne miejsce w naszych rodzinach, które są narażone na tak wiele niebezpieczeństw. Niech zagoszczą w szkołach, gdzie kształtują się serca ludzi młodych, tak często manipulowanych przez medialnych „fałszywych proroków". Niech te ideały odmieniają nasze miejsca pracy, urzędy i całe nasze życie społeczne.

Dlatego też każdego dnia uczmy się od wielkich czcicieli Matki Bożej, których wydała nasza ojczyzna. Wpatrujmy się we wzór św. Maksymiliana Kolbego, który przez Niepokalaną chciał zdobyć cały świat dla Chrystusa. Uczmy się od niego dróg świętości, która wiedzie przez poświęcenie i osobistą ofiarę dla dobra bliźniego.

Bądźmy uczniami Prymasa Tysiąclecia Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Ta ziemia pamięta piękne uroczystości koronacji cudownego  obrazu Maryi, którym przewodniczył ksiądz prymas. To właśnie on w nadzwyczaj trudnym okresie historycznym zawierzył macierzyńskiej miłości Matki Najświętszej cały nasz naród. Wracajmy często do słów Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego, w których Prymas Wyszyński zawarł całą swoją miłość do Matki Bożej oraz troskę o przyszłość naszej ojczyzny.

Wiemy, że w tych niezapomnianych uroczystościach koronacyjnych w Gietrzwałdzie uczestniczył także kardynał Wojtyła. Dzisiaj radujemy się już błogosławionym Janem Pawłem II. On także całe życie zawierzył Matce Bożej, powtarzając nieustannie Totus Tuus  - cały Twój Maryjo. Niech nasza pamięć o papieżu Polaku nie ogranicza się do okolicznościowych akademii i stawiania pomników. Wypełniajmy papieskie nauki w codziennym życiu. Nie lękajmy się świętości! Budujmy nową kulturę życia i cywilizację miłości! Niech w tych wielkich zadaniach nieustannie pomaga nam wpatrywanie się we wzór życia Maryi.

Siostry i Bracia w Chrystusie!

W polskiej tradycji dzisiejsza uroczystość nazywana jest także uroczystością Matki Bożej Zielnej. To dzisiaj, z wdzięcznymi i otwartymi sercami u stóp Chrystusowego ołtarza stają polscy rolnicy. To oni w naszej historii zasłużyli na zaszczytne i szlachetnie miano - tych którzy żywią i bronią. W swych utrudzonych dłoniach przynoszą bukiety kwiatów, w które wplecione są najpiękniejsze, złote kłosy tegorocznych zbóż. To dzisiaj, tak bardzo spracowani, a jednocześnie  szczęśliwi przychodzą do świątyń, aby jak Maryja w dzisiejszej Ewangelii wyśpiewać Bogu radosne, pełne dziękczynienia Magnificat. Przychodzą, aby dziękować Bogu za czas żniw, za urodzaj, za wszystko, co dobrego spotkało ich w tym roku. Rolnicy najdoskonalej wiedzą, jak wiele nieustannej i ciężkiej pracy uświęcanej Bożym błogosławieństwem potrzeba, aby ziemia wydała obfity plon i aby na polskich stołach nigdy nie brakowało chleba.

Błogosławiony Jan Paweł II na spotkaniu z rolnikami powiedział: „Pragnę oddać hołd miłości rolnika do ziemi, bo ta miłość zawsze stanowiła mocny filar, na którym opierała się narodowa tożsamość. W chwilach wielkich zagrożeń, w momentach najbardziej dramatycznych w dziejach narodu ta miłość i przywiązanie do ziemi okazywały się niezmiernie ważne w zmaganiu o przetrwanie. Oddaję dziś hołd spracowanym rękom polskiego rolnika. Tym rękom, które z trudnej, ciężkiej ziemi wydobywały chleb dla kraju, a w chwilach zagrożenia były gotowe tej ziemi strzec i bronić. Prymas Tysiąclecia Kardynał Stefan Wyszyński powtarzał zaś często: „Ziemia ojczysta musi być doceniona, uszanowana, obsłużona. Bo Polska, mimo rozbiorów, uratowała się tylko dlatego, że wieś i rolnicy bronili każdego kawałka ziemi, by jej nie oddać obcym. Polska ziemia nie może zostać pustynią, musi mieć swych miłośników, swoich oraczy i siewców, tych, którzy sobie i narodowi dadzą chleb. Bez potrzeby wypraszania u innych. Trwajcie na ojczystym zagonie. To polska racja stanu."

Umiłowani!

Dzisiaj również przywołujemy wielkie wydarzenia z roku 1920, kiedy bohaterskie oddziały dowodzone przez marszałka Piłsudskiego zatrzymały armię sowiecką w Bitwie Warszawskiej. Oddajemy hołd wszystkim bohaterom tego wydarzenia zwanego przez potomnych „Cudem nad Wisłą" lub „18 decydującą bitwą w dziejach świata".

Dzięki tej bitwie Polska i cała Europa została uchroniona przed bolszewicką nawałnicą. Polacy nie uwierzyli w piękne, ale puste hasła bezbożnej ideologii komunizmu. Społeczeństwo żyjące w niedostatku z całą determinacją stanęło do obrony wiary i Ojczyzny. Po latach z wdzięcznością i szacunkiem myślimy o bohaterach tamtych dni. W wielu polskich miejscowościach spotykamy mogiły młodych ludzi, którzy złożyli wówczas najcenniejszą ofiarę życia. Pamięć o ich heroizmie nie może zgasnąć w naszym narodzie.

Nie możemy także zapomnieć o ofierze bł. księdza Jerzego Popiełuszki, który oddał życie za wiarę i wolność naszej ojczyzny. Ten pokorny i gorliwy kapłan najpiękniej uczy nas, jak zło zwyciężać dobrem. Jego męczeńska śmierć dała początek nowej i odrodzonej Polsce. Dzisiaj to my odpowiadamy za naszą ojczyznę. Do nas należy kontynuacja wielkiego dzieła odpowiedzialności i miłości, jakie podejmował ksiądz Jerzy w swoim życiu. Obecność relikwii bł. księdza Jerzego w sanktuarium w Gietrzwałdzie niech będzie dla nas dodatkową mobilizacją.

Niech mobilizuje nas do budowania nowoczesnego patriotyzmu. Pamiętajmy, że również dzisiaj Polska nas potrzebuje. Nie potrzebuje już krwi, ale codziennej pracy. Potrzebuje naszej sumienności i zdolności do poświęcenia dla dobra wspólnego. Potrzebuje naszej pracowitości i zaangażowania w życie społeczne i narodowe. Polska potrzebuje naszego honoru i naszej odwagi, które pozwalają bronić najpiękniejszych wartości i skarbów dziedzictwa narodowego.

Dzisiaj nie płynie w stronę Polski fala bolszewickiej rewolucji. Ale płynie inny niebezpieczny nurt demoralizacji i zwalczania religii. Coraz więcej Polaków bezrefleksyjnie fascynuje się poglądami liberalno-lewicowymi, lansowanymi w większości mediów. Ze sfery życia społecznego chce się wyrzucić Chrystusa i Jego Ewangelię. Wiernych oskarża się o najgorsze intencje, a jednocześnie agresywnie promuje się oświeceniowe ideologie, które przed laty przyniosły tragedię obozów koncentracyjnych.

Niestety zbyt wiele osób milczy. Tyrania politycznej poprawności krępuje myśli i słowa. Wielu katolików, aby zyskać tanią popularność, aby uchodzić za nowoczesnych, odcina się od Boga i religii. Sprzedają swoją wiarę za nędzne srebrniki chwilowej popularności i pochwały ze strony antykościelnych środowisk. Powiedzmy więc jednoznacznie - nie jest chrześcijaninem ten, kto się wstydzi Chrystusa. Nie jest chrześcijaninem ten, kto sprzedaje Chrystusa za bogactwa tego świata.

Dlatego musimy obronić wiarę katolicką w naszych sercach, naszym życiu prywatnym, rodzinnym i publicznym. Nie dopuśćmy do tego, by uczyniono z nas nowych pogan. Nie pozwólmy zamknąć się w materialistycznym więzieniu wartości doczesnych i życia spędzanego jedynie na zabawie. Nie wolno nam pozostać obojętnymi na zagrożenia.

Drodzy moi!

Maryję nazywamy często Królową Trzeźwości. Ten tytuł przemawia do nas przede wszystkim w tym miejscu, w tym sanktuarium. Wiemy, że w objawieniach przekazanych w Gietrzwałdzie Matka Boża ostrzegała przed tragicznymi konsekwencjami pijaństwa.

Po dwóch tygodniach sierpnia powinniśmy już odważnie pytać: czy podjąłem w tym roku dobrowolną abstynencję, jako dar miłości dla Boga, drugiego człowieka i całej ojczyzny? Czy stać mnie było na ten dar?

To bardzo ważne pytanie. Ono odnosi się do jednego z najpoważniejszych problemów religijnych, rodzinnych oraz narodowo-społecznych, które dotykają naszych rodaków. Z bólem i niedowierzaniem przyjmujemy informację o 12 tysiącach ludzi, którzy co roku umierają w Polsce przez alkohol. W Polsce żyje milion uzależnionych. Półtora miliona dzieci wychowuje się w rodzinach z problemem alkoholowym.  Jednocześnie w Polsce żyje czteromilionowa armia osób pijących ryzykownie i szkodliwie. To właśnie ta grupa przyczynia się do największych strat społecznych i ekonomicznych. Trudno wręcz oszacować szkody zdrowotne, ekonomiczne i społeczne, które powodowane są przez nieodpowiedzialne nawyki i gorszące zachowania tak wielu osób.

Jednak nie tylko statystyki i dane ekonomiczne mają znaczenie. Największe znaczenie mają bowiem ludzkie tragedie i dramaty, które kryją się za tymi wszystkimi liczbami. Jeżeli uświadomimy sobie wagę tych strat, tym trudniej nam zrozumieć postawę instytucji i osób odpowiedzialnych za troskę o dobro wspólne. W kolejnych polskich miastach i miasteczkach w beztroski i bezmyślny sposób zwiększa się liczbę punktów sprzedaży. Działa już ok. 200 tysięcy miejsc, gdzie można kupić alkohol. Wiele tych sklepów czynnych jest przez całą dobę. Łatwiej kupić szkodliwy alkohol, niż leki niezbędne do ratowania życia.

Umiłowani!

Wszystkie te problemy potęgowane są jeszcze przez negatywne oddziaływanie reklamy, która jest wszechobecna na naszych ulicach, w prasie i mediach elektronicznych. Sprytne działania marketingowe producentów prowadzą do upowszechniania się w społeczeństwie przekonania, że alkohol to jedynie niegroźny napój orzeźwiający. Między innymi dlatego co trzecia kobieta w ciąży pije alkohol. A więc co trzecia matka w Polsce podejmuje działania śmiertelnie niebezpieczne dla swojego nienarodzonego dziecka. Oburzające jest, że często również lekarze i położne przekonują, że jest to niegroźne zachowanie.

Przed dwoma dniami w mediach pojawiło się zestawienie wydatków Polaków na żywność. Na dwóch pierwszych miejscach jest piwo i wódka. A więc w czasach, gdy wszystko drożeje, gdy wiele polskich dzieci zagrożonych jest ubóstwem, przepija się w naszym narodzie niemal 25 miliardów złotych. Polacy wydają więc wielokrotnie więcej na alkohol, niż na podstawowe produkty żywieniowe. A jednocześnie setki tysięcy dzieci jest niedożywionych i nie spożywa nawet jednego ciepłego posiłku dziennie. To jest skala zniewolenia naszego społeczeństwa przez alkohol.

Tej złudnej iluzji bezpiecznego alkoholu masowo ulegają ludzie młodzi. Już w gimnazjum regularnie się upijają. Sprzyja temu skrajna nieodpowiedzialność dorosłych. Gimnazjaliści deklarują w badaniach, że tylko co dziesiąta próba kupna alkoholu spotyka się z kontrolą pełnoletniości przez sprzedawcę. Ponad połowa mówi, że bardzo łatwo może kupić piwo i wódkę.

Przypomina mi się w tej chwili artykuł, który przeczytałem w ubiegłym tygodniu.  Dziennikarka opisała swoją przygodę na wielkim festiwalu Woodstock, organizowanym przez człowieka, który określa siebie mianem przyjaciela ludzi młodych. W tekście odnajdujemy stwierdzenie: „Przez lata nasłuchałam się o (...) ogromie narkotyków i alkoholu. Ale komuś chyba się imprezy pomyliły. W Kostrzynie przez cały czas festiwalu obowiązuje prohibicja."

Kilka wersów niżej jednak autorka sama przeczy swoim wcześniejszym słowom. Czytamy: W tym roku, by dostać piwo, „należało kupić wcześniej stosowne żetony. A potem tylko obserwować podjeżdżające cysterny napełnione złocistym trunkiem." Widzimy więc, że dla autorki tekstu piwo nie jest alkoholem. A cysterny dowożące ten alkohol dla setek tysięcy młodych ludzi to nie jest ogrom.

Czy rzeczywiście jest przyjacielem młodych ten, kto ryzykuje ich życiem? Kto stawia w niebezpieczeństwie ich zbawienie, ich przyszłość, talenty, życie rodzinne? Nie. Ci, którzy rozpijają młodych są ich wrogami. Są wrogami całej naszej ojczyzny.

Dzisiaj, wspominając przestrogę Matki Bożej przekazaną nam w tym szczególnym miejscu, musimy zapytać: kiedy wreszcie zrozumiemy, że wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za trzeźwość narodu? Musi to być nasz wspólny i solidarny wysiłek. Musi to być wspólny trud rządu, parlamentu, samorządów, mediów, rodzin i wszystkich grup społecznych. Pamiętajmy, że również każdy z nas powinien włączyć się w to wielkie dzieło, od którego zależy bezpieczna i szczęśliwa przyszłość naszych sióstr i braci oraz całej umiłowanej ojczyzny.

Umiłowani!

Najserdeczniej dziękuję kustoszom gietrzwałdzkiego sanktuarium za pełną miłości, gorliwą posługę szerzenia orędzia Maryi. Dziękuję za życzliwość i gościnność okazywaną pielgrzymom. Najgoręcej dziękuję za nieustanną troskę o trzeźwość narodu.

Gdy przeżywamy tę eucharystyczną ofiarę w sanktuarium Matki Bożej w Gietrzwałdzie, oczami duszy wybiegamy ku niebu. Ta Eucharystia jest dla nas zadatkiem chwały, która stała się udziałem Maryi we Wniebowzięciu. Dlatego podczas objawień w Gietrzwałdzie Matka Boża z tak wielką mocą przypominała o znaczeniu Mszy świętej i potrzebie jej nabożnej celebracji.

Niech więc udział w każdej Mszy św. będzie umocnieniem naszego pielgrzymowania do domu Ojca. Abyśmy naśladując Maryję, która nam przewodzi w wierze, spotkali się z Nią w chwale Ojca.   Na zakończenie módlmy się słowami wielkiego orędownika kultu maryjnego, błogosławionego Jana Pawła II:

Maryjo Wniebowzięta,

Pokorna Służebnico Najwyższego,

Uczyń nas

Zdolnymi przyjąć zaproszenie Twojego Syna,

Byśmy ze swego życia uczynili całkowity dar na chwałę Bożą.

Pozwól nam zrozumieć,

że służba Bogu zaspokaja serce

i że jedynie w służbie Bogu i Jego Królestwu

realizujemy się zgodnie z Bożym zamysłem,

a życie staje się

hymnem pochwalnym ku czci Przenajświętszej Trójcy.

Amen