Niewyobrażalna ignorancja czy zła wola? Drukuj

Artykuł bp Tadeusza Bronakowskiego

Przed kilkoma miesiącami w Polsce odbyły się wybory samorządowe, które stanowiły niejako ukoronowanie jubileuszu 20 lat samorządu terytorialnego w naszym kraju. Przy tej okazji bardzo często powtarzano, że samorząd to nasz wielki sukces, bo udało się stworzyć sprawne struktury administracyjne bliższe człowiekowi, a przez to lepiej dbające o dobro obywateli, rodzin oraz rozwój małych wspólnot. Decyzje Rad Gmin i  Miast o zwiększaniu liczby punktów sprzedaży alkoholu przynoszą nam jednak inne wnioski. Są to bowiem decyzje naganne moralnie, sprzeczne z duchem obowiązującego w Polsce prawa, a także anachroniczne wobec zmian proponowanych przez Światową Organizację Zdrowia, organy Unii Europejskiej oraz rządy wielu państw, w tym także Rząd Rzeczpospolitej.

Zacznijmy od warstwy prawnej. W podręczniku dla samorządowców, autorstwa Katarzyny Łukowskiej, zastępcy dyrektora Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, czytamy: „Rada gminy, podejmując decyzje zarówno o liczbie punktów sprzedaży, jak i ich usytuowaniu, powinna mieć na uwadze przede wszystkim zapisy art. 1 Ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, zgodnie z którymi „organy administracji rządowej i jednostek samorządu terytorialnego są obowiązane do podejmowania działań zmierzających do ograniczania spożycia napojów alkoholowych oraz zmiany struktury ich spożywania" (K. Łukawska, Co każdy radny powinien wiedzieć o rozwiązywaniu problemów alkoholowych w swojej gminie, s. 45). Jednocześnie Autorka przywołuje wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, który w sposób jednoznaczny określa, iż działania organów samorządowych w tym zakresie „muszą być podporządkowane realizacji celu ustawy, tj. m.in. ograniczenia dostępności alkoholu i tworzenia warunków motywujących powstrzymywanie się od spożywania alkoholu."

 

Nie ulega więc wątpliwości, iż uchwały Rad Gmin i  Miast zwiększające dostępność alkoholu, idą  w kierunku, który przyniesie bardzo wiele strat  lokalnym wspólnotom. Wystarczy wspomnieć, iż w 2009 r. wymierne straty ekonomiczne związane z alkoholem wyniosły w Polsce  blisko 17,5 mld zł. Na te szacunki składają się między innymi straty zdrowotne i materialne wynikłe z wypadków, koszty odszkodowań, hospitalizacji i rehabilitacji, niższy poziom wydajności pracy, a przez to produktywności polskich przedsiębiorstw, a także wiele innych kosztów związanych z nadmiernym spożyciem alkoholu przez Polaków. Dla porównania z podatku akcyzowego osiągnięto w tym samym czasie o prawie 8 mld zł mniej. W rzeczywistości więc przychody z akcyzy są jedynie pozornym zyskiem. W ostatecznym rozrachunku wszyscy tracimy. Te dane powinni zapamiętać szczególnie ci, którzy przy każdej próbie zwiększenia dostępności alkoholu mówią o korzyściach ekonomicznych, o wspieraniu przedsiębiorców i zwiększaniu dochodów budżetowych. Ktoś, kto głosi takie tezy, albo nie zna faktów, albo z premedytacją kłamie.

Jednak straty ekonomiczne nie są najpoważniejszym argumentem przeciwko rozszerzaniu dostępności alkoholu. Podstawową motywacją ograniczania dostępności jest świadomość, że według opublikowanego ostatnio przez Światową Organizację Zdrowia „Global status report on alcohol and health" alkohol jest jedną z najważniejszych przyczyn utraty zdrowia i przedwczesnej śmierci w krajach Europy. Ten sam dokument stwierdza jednocześnie, że Polacy należą do grupy narodów, w których spożywa się najwięcej oraz w których modele spożycia należą do wyjątkowo niebezpiecznych i szkodliwych. Te dane należy uzupełnić o statystyki podawane przez autorów „Narodowego programu profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych na lata 2011-2015", w którym stwierdzono, iż obniżenie akcyzy na początku pierwszej dekady XXI wieku, spowodowało stały wzrost spożycia alkoholu w naszej ojczyźnie. Ponowne podniesienie akcyzy spowodowało zatrzymanie tego szkodliwego procesu. W tym rządowym dokumencie odnajdujemy również wyraźny opis tego, jak zmniejszała się średnia liczba osób przypadających na jeden punkt sprzedaży alkoholu. Do tych danych trzeba dołączyć informacje o tym, że według badań niemal co czwarty młody człowiek upił się w ostatnim miesiącu, a spożywanie alkoholu to najpowszechniejsze zachowanie szkodliwe wśród młodzieży. Coraz częściej upijają się dziewczęta.

Sapienti sat - mądremu takie fakty wystarczą, aby wyciągnąć właściwe wnioski. A przecież to jedynie kropla w morzu problemów, które spowodowane są przez nadmierne spożycie alkoholu w naszej ojczyźnie. Jest zatem oczywiste, że rozwiązywanie problemów alkoholowych wpisuje się w działania z zakresu zdrowia publicznego, polityki społecznej i bezpieczeństwa publicznego. Obecnie podstawową tendencją w tej dziedzinie jest dążenie do ograniczania fizycznej i ekonomicznej dostępności alkoholu. To jeden ze strategicznych celów cytowanego już „Narodowego programu profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych na lata 2011-2015." To zalecenie Światowej Organizacji Zdrowia oraz grup eksperckich działających w ramach Unii Europejskiej. Warto przywołać słowa polskich specjalistów: „Dostępność alkoholu ma wpływ na wielkość konsumpcji, a ta z kolei ma wpływ na rozpowszechnianie problemów. Wzrost liczby punktów sprzedaży, przedłużenie godzin ich otwarcia, samoobsługa prowadzi do wzrostu konsumpcji, natomiast ograniczenie dostępności - do jej spadku" (J. Moskalewicz, J. Sierosławski, K. Dąbrowska, Dostępność fizyczna alkoholu a szkody zdrowotne, w: Alkoholizm i narkomania, Tom 18, Nr 4, s.52)

Widzimy zatem w całej okazałości rozmiar błędu, jaki często popełniają radni. Trzeba jednak dodać, że dla osób wierzących niezwykle istotny jest również wymiar moralny takich działań. Troska o trzeźwość jest bowiem troską o życie człowieka w całej jego złożoności. To przede wszystkim troska o duszę i zbawienie, troska o dobre, bezpieczne, spokojne, świadome i wolne życie. To również troska o przyszłość ojczyzny, bowiem przy zwiększonej konsumpcji alkoholu ucierpią przede wszystkim dzieci. Wystarczy jedynie przywołać opinię jednego z psychologów, który stwierdził, że wychowywanie i wzrastanie w rodzinie z problemem alkoholowym porównać można do traumy doświadczenia obozu koncentracyjnego. W pewien obrazowy, a jednocześnie boleśnie smutny sposób napisał o tym w swojej książce „Modlitwa i czyn" Michel Quoist. Odnajdujemy w niej opis spotkania pijanego mężczyzny, który staje się pośmiewiskiem tłumu.

„Był na środku ulicy;

Zataczając się, śpiewał na całe gardło,

ochrypłym głosem nałogowego pijaka.

Ludzie odwracali się, zatrzymywali, bawili.

Nadszedł policjant, cicho, od tyłu.

Brutalnie chwycił go za ramię i zaprowadził na posterunek.

On śpiewał dalej,

Ludzie śmiali się.

Ja się nie śmiałem.

Pomyślałem, Panie, o żonie, która tego wieczoru będzie na próżno czekała.

Pomyślałem o wszystkich pijakach tego miasta,

o pijakach z szynków i barów,

o pijakach z salonów i prywatnych zabaw.

Pomyślałem o ich powrocie do domu.

o wystraszonych dzieciach,

o pustym portfelu,

o biciu,

o krzykach,

o płaczu,

W tych kilku słowach odnajdujemy tak wiele dramatów, z którymi spotykamy się w naszym codziennym życiu. One opisują ogrom cierpienia, które do naszych rodzin i społeczności wprowadza nadużywanie alkoholu. Rozumiemy więc, jak wielką wagę ma walka z tą narodową wadą.

Trzeba zatem jeszcze raz wyraźnie zaakcentować pytanie zawarte w tytule tekstu - czy osoby głosujące za uchwałą charakteryzuje całkowita ignorancja i nieświadomość, czy przeciwnie - obojętność lub zła wola? Niestety obie wersje są niedopuszczalne w przypadku radnych, którzy uzyskując zaufanie wyborców, zobowiązują się do troski o ich dobro, a zatem do działania w zgodzie z najlepszą dostępną wiedzą i w celu ochrony dobra ogółu, a nie wąskich grup interesu.

Trzeba oczywiście w tym miejscu także powiedzieć, że część radnych potrafi dobrze rozpoznać sytuację i zagłosować w imię dobra lokalnej wspólnoty. Tym przedstawicielom Rad Gminnych i Miejskich, którzy potrafią z odwagą upomnieć się o dobro wspólne, upomnieć się o dobro człowieka, należy przekazać wyrazy najwyższego szacunku i wielkiej wdzięczności. To postawa godna uznania i naśladowania.

Nie lękajmy się zatem podejmować troski o trzeźwość. Przede wszystkim powinniśmy nauczyć się nazywać rzeczy i zjawiska po imieniu. Nie wolno nam przykrywać płaszczem eufemizmów nawet najbardziej bolesnej prawdy. Niestety z tym współczesny człowiek ma wielki problem. Żyjemy bowiem w świecie, w którym szerzy się konformizm i relatywizm. W świecie, w którym panuje kryzys pojęć, następuje zamazywanie granic między dobrem a złem, prawdą a fałszem, sprawiedliwością a krzywdą. O tym pisał i przed tym ostrzegał, papież Jan Paweł II w encyklice „Veritatis Splendor".

Niech więc czas poprzedzający beatyfikację ojca świętego stanie się jednocześnie okazją do ponownego przemyślenia naszych postaw wobec problemów alkoholowych i naszego osobistego zaangażowania w troskę o trzeźwość.

 

Sympozjum w Toruniu

Sympozjum: „Ku trzeźwości Narodu! - Narodowy Kongres Trzeźwości”

odbędzie się w dniu 8 marca 2017 r. w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu przy ul. Starotoruńskiej 3 (Hotel Akademicki)

 

9.00 – Msza św. w w Świątyni pw. Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II. Modlitwa o dobre owoce Kongresu. 

10.00 –  Powitanie

10.10 – Słowo wprowadzające – Bp Tadeusz Bronakowski

10.20 -10.45 – Narodowy Program Trzeźwości –  p. prof. dr Krzysztof Wojcieszek

10.45– 11.10 – Ku trzeźwości Narodu. Odpowiedzialność rodziny, Kościoła. - ks.dr Marek Dziewiecki

11.10 – 1130 – Ku trzeźwości Narodu.  Odpowiedzialność  państwa i samorządu. – Z–ca Dyrektora Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, Katarzyna Łukowska

Czytaj więcej...

Kongres

Logotyp_OK

Cel Kongresu

Ograniczenie spożycia alkoholu – promocja trzeźwości i abstynencji.

Dlaczego Kongres jest potrzebny?

Ponad trzy miliony Polaków pije alkohol ryzykownie i szkodliwie. Jako społeczeństwo spożywamy go coraz więcej, co stanowi zagrożenie dla bytu narodowego.

Troska o trzeźwość własną, a także o trzeźwość swoich bliskich i wszystkich rodaków, to podstawowy przejaw miłości bliźniego. Jest to także potwierdzenie poważnego traktowania wyznawanej przez siebie wiary w Boga, który nas kocha i pragnie, byśmy żyli w wolności dzieci Bożych. Oznacza ona wolność od grzechów i uzależnień, które w radykalny sposób niszczą zdolność do czynienia dobra. Trzeźwość jest nieodzownym warunkiem stawania się dojrzałym chrześcijaninem, który żyje w prawdzie i miłości.

Polska pilnie potrzebuje odnowy moralnej, mobilizacji do autentycznej troski o trzeźwość wszystkich rodaków. Konieczna jest więc gorliwa modlitwa całego Narodu w intencji otrzeźwienia, a także przemiana świadomości społecznej, zmiana postaw rządzących i samorządowców. Potrzebne są zmiany w prawie dotyczące ograniczenia liczby punktów sprzedaży alkoholu, całkowitego zakazu jego promocji i reklamy, ograniczenia ekonomicznej dostępności. Kongres ma stać się impulsem do tych koniecznych dla rozwoju Narodu działań.

Czytaj więcej...

 

oklad_Vademecum2017_small

Vademecum Apostoła Trzeźwości

Ze wstępu:

Przekazując w ręce Czytelników kolejną edycję Vademecum, uprzejmie proszę i zachęcam do włączenia się w tę inicjatywę oraz życzliwe wsparcie działań kongresowych. Niech nas mobilizują słowa papieża Franciszka: „...nie przyszliśmy na świat, aby „wegetować", aby wygodnie spędzić życie, żeby uczynić z życia kanapę, która nas uśpi; przeciwnie, przyszliśmy z innego powodu, aby zostawić ślad".

Proszę wszystkich, aby w tym dziele pozostawiania po sobie wartościowego śladu życia, było także miejsce na troskę o trzeźwość naszych sióstr i braci, trzeźwość całej naszej Ojczyzny.