Nie piję, bo kocham Drukuj

Miejsce_PiastoweMiejsce Piastowe 30 lipca 2012

Ekscelencjo Księże Arcybiskupie Edwardzie!

Czcigodni Bracia Kapłani i Ojcowie, Drogie Siostry!

Drodzy Pielgrzymi!

Kochani Telewidzowie i Radiosłuchacze!

Stajemy dzisiaj w tym przepięknym zakątku ojczystej ziemi, aby pokłonić się wielkiemu synowi Kościoła i ojczyzny  bł. Bronisławowi Markiewiczowi. Włączamy się z radością i wdzięcznością w rok jubileuszowy, w którym przypada jednocześnie 170 rocznica urodzin i 100 rocznica śmierci bł. Bronisława.

W Sanktuarium Świętego Michała Archanioła w sposób szczególny odczuwamy bliskość tego niezwykłego błogosławionego, którego relikwie tutaj spoczywają. Bł. Bronisław jest z nami, jest wśród nas. On mówi dzisiaj do nas powtarzając słowa Apostoła Pawła do Filipian: „Czyńcie to, czego się nauczyliście, co przejęliście, co usłyszeliście i co zobaczyliście u mnie, a Bóg pokoju będzie z wami."

Bł. Bronisław przemawia do nas w dziełach, które zapoczątkował przed dekadami, a które trwają do dzisiaj.  Przemawia do nas w swoich niełatwych, ale jakże mądrych i proroczych tekstach. Przemawia wreszcie pięknem swojego życia, które doprowadziło go do chwały ołtarzy.


 

Patron tego miejsca żył w czasach tak odmiennych od naszych. Wówczas Polska nie istniała jako wolny i niepodległy kraj. Polskie ziemie podzielone były przez trzy zaborcze imperia. W całej Europie panował niespokojny czas absolutyzmu, który doprowadził do pierwszej wojny światowej. Dla prostych ludzi był to czas niezwykle trudny, wypełniony biedą, niepokojem, brakiem podstawowych praw. Zaborcy prowadzili bezwzględną politykę wynaradawiania. Zależało im, aby Polacy zapomnieli o wolności, o pięknym życiu, o swoich marzeniach. Wrogowie ojczyzny czynili wszystko, aby osłabić ducha narodu, aby odebrać Polakom nadzieję.

Dzisiaj żyjemy już w zupełnie innej Polsce. Jesteśmy niepodległym krajem, który należy do NATO i Unii Europejskiej. Przed kilkoma tygodniami,  w czasie mistrzostw Europy w piłce nożnej tak wiele medialnych autorytetów powtarzało, że to wydarzenie jest znakiem naszego bogactwa, nowoczesności i postępu, jaki się w Polsce dokonał.

Czy to prawda? Czy żyjemy dzisiaj w kraju, o jakim marzył i o jaki modlił się bł. Bronisław Markiewicz? Czy żyjemy w kraju, jaki swoją codzienną pracą chciał tworzyć ten wspaniały błogosławiony?

W ostatnich latach w sposób wyjątkowo bolesny doświadczamy, że postęp ekonomiczny i technologiczny nie zawsze idzie w parze z postępem duchowym. Nie zawsze rozwój cywilizacyjny przyczynia się do pomnożenia dobra. Czasami wręcz przynosi wiele niepokojących zjawisk. Dzisiaj doskonale widzimy, że człowiek coraz bardziej staje się więźniem materialistycznych wizji świata i życia. Chwytając bezrefleksyjnie iluzje rozwoju i bogactwa, daje się zamknąć w złotej klatce doczesnych marzeń i pragnień. Sam siebie okrada z tego co najcenniejsze - ze świadomości, że jest Bóg, który daje nam szansę na życie wieczne. Niestety często tę szansę odrzucamy, zadowalając się ułomnymi, chwilowymi zamiennikami. To wszystko rodzi wiele różnorodnych kryzysów, dotykających relacji człowieka z Bogiem i relacji międzyludzkich.

Współczesny człowiek coraz bardziej staje się synonimem kogoś zniewolonego, kogoś uzależnionego i pozbawionego godności. Lista nowych nałogów napawa nas przerażeniem. W ostatnich dniach opublikowano badania, z których wynika, że co piąty nastolatek zaniedbuje swoje potrzeby snu i odżywiania przez uzależnienie od komputera i Internetu. Obok tych uzależnień od świata wirtualnego, rośnie także liczba osób uzależnionych od narkotyków, hazardu, zakupów, leków uspokajających.

Mimo tych licznych „nowych" problemów, wciąż najpoważniejszym zagrożeniem jest nadużywanie alkoholu. W tegorocznym liście pasterskim na sierpień, miesiąc abstynencji, biskupi polscy przypomnieli tragiczne statystyki, które budzą w naszych sercach wielki niepokój o przyszłość narodu.

Każdego dnia widzimy konkretne dramaty, które kryją się za tymi statystykami. Na 10 tonących 8 jest pod wpływem alkoholu. W jednym z polskich miast utopił się sześciolatek, który poszedł na niestrzeżone kąpielisko z pijaną matką. Pijany ojciec był w tym czasie w domu. W innej miejscowości kilkuletnie dziecko wypadło z okna, gdy pijana babcia zasnęła w drugim pokoju. Takich historii można opowiedzieć wiele. Ostatnio wysłuchałem audycji, w której lekarz ubolewał, że w każdym tygodniu na izbę przyjęć jego szpitala trafia po kilku nieletnich z ostrym zatruciem alkoholowym. Po raz kolejny możemy przyznać ze strachem, że nie jest to przypadek odosobniony, że zapewne w wielu miastach Polski dzieją się takie rzeczy. Poziom reakcji społecznej jest jednak znikomy.

Siostry i Bracia!

Zobaczmy, że w pewnym stopniu społeczeństwo przyzwyczaiło się już do tego niebezpiecznego zjawiska. Oczywiście w tych najbardziej bulwersujących przypadkach słyszymy pełne oburzenia głosy dziennikarzy, polityków i ekspertów. Ale czy któraś z tych osób krytykowała wcześniej publiczne pijaństwo w strefach kibica? Czy protestowano, gdy polska flaga sprowadzona została do roli podstawki pod kufel piwa? Czy oburzano się, gdy prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania w sprawie wykorzystywania symboli narodowych do promowania pijaństwa? Czy ubolewano, że komenda „po hymnie" wypowiadana na uroczystościach szkolnych i państwowych, będzie się teraz wielu młodym kojarzyć z piciem piwa? Czy w tych samych serwisach informacyjnych przebiły się informacje o tym, jak groźna jest reklama alkoholu? Czy ktoś przypomniał, że alkohol sprzedawany tak masowo w Polsce to w istocie substancja szkodliwa, składająca się z kilkunastu składników psychoaktywnych? Czy ktoś skrytykował urzędnika, który z zachwytem opowiadał o tym, że tak szybko udaje się zapewnić dostawy chwilowo brakującego piwa na mecze w Gdańsku?  Czy słyszeliśmy protesty przeciwko nierozumnemu łączeniu wypoczynku i aktywności sportowej z alkoholem?

Wobec takich sytuacji media milczą. Oburzenie pojawia się zawsze w sytuacji tragedii, ale reagować trzeba znacznie wcześniej. Trzeba skończyć w Polsce z powszechnym przyzwoleniem na masową sprzedaż i promocję alkoholu. Łagodne prawo, liberalne i permisywne obyczaje, nachalna reklama, towarzyski i społeczny przymus picia - to wszystko stanowi fundament uzależnienia wielu osób, to źródło dramatów rozgrywających  się w tysiącach polskich domów.

Umiłowani!

Widzimy, że nie tylko brakuje prawdziwie odpowiedzialnej reakcji. Często spotykamy się też z wielką obłudą i zakłamaniem. Przed kilkoma dniami prezes głośnej fundacji napisał pełen oburzenia list, w którym skrytykował Rzecznika Praw Dziecka za brak reakcji na skandaliczne przypadki postępowania wobec dzieci, takie jak pozostawienie dziecka na lotnisku. Czy można się jednak dziwić takim sytuacjom, skoro przez lata  proponuje się młodym ludziom, aby robili, co chcą, aby korzystali bez zahamowań z wolności?  Czy można się później dziwić, że wielu rzeczywiście robi tylko to, na co ma ochotę?

Niestety ten pan wydaje się nie rozumieć, że on i jego współpracownicy poprzez reklamę alkoholu czynią wiele, aby kształtować pokolenie ludzi nieodpowiedzialnych, a przede wszystkim ludzi często sięgających po alkohol, który prowadzi do rodzinnych tragedii. To w takich rodzinach każdego dnia cierpi 2 miliony polskich dzieci.

Na początku sierpnia trwa największy w Polsce festiwal muzyczny, podczas którego młodzież wypija hektolitry piwa. To są przyszli ojcowie i przyszłe matki. W ten sposób tworzy się w młodych przekonanie, że nie można się dobrze bawić bez alkoholu, że nie można się cieszyć życiem na trzeźwo. To właśnie takimi inicjatywami powinny się zająć instytucje powołane do troski o społeczeństwo. Nie jest to odosobnione zjawisko. Latem w całej Polsce organizowane są festiwale, koncerty i festyny, gdzie piwo leje się strumieniami. Często są to wydarzenia sponsorowane i organizowane przez producentów alkoholu, którzy chcą przywiązać konsumentów do swoich marek.

Pytamy dzisiaj - dlaczego nikt nie reaguje? Dlaczego tak wielu biernie przygląda się temu, że lato jest czasem najintensywniejszego rozpijania Polaków? Dlaczego odpowiednie służby nie sprawdzają, ilu nieletnich pije w tym czasie alkohol i skąd go biorą? Dlaczego w mediach tak masowo promuje się imprezy, na których głównym zajęciem jest upijanie się, a nie mówi się wcale o organizowanych w tych dniach inicjatywach abstynenckich i trzeźwościowych? Dlaczego wyśmiewa się Przystanek Jezus, na którym młodzi nie są demoralizowani? Dlaczego kpi się z inicjatywy bezalkoholowych wesel? Dzisiaj musimy głośno zawołać: Wielcy tego świata przestańcie osłabiać Kościół i rodzinę! Przestańcie niszczyć te dwie podstawowe i najważniejsze szkoły trzeźwości indywidualnej i społecznej!

Widzimy, że niewielu jest w Polsce obrońców trzeźwości w głównym nurcie mediów, polityki, świata nauki. Obserwujemy w tej kwestii tragiczny deficyt myślenia społecznego. Wielu jest za to obrońców obecnej sytuacji. Zdecydowana reakcja pojawia się szybko, gdy ktoś chce ograniczyć dostępność alkoholu lub jego reklamę. W ostatnich dniach w Senacie zaproponowano zmiany w ustawie, które zakazywałyby handlu alkoholem na stacjach paliw. Zamiast rzeczowej rozmowy pojawił się natychmiast jasny szantaż: albo alkohol na stacjach, albo droższa benzyna. Co to ma ze sobą wspólnego? To tak, jakby powiedzieć, że podrożeją przedszkola, bo nie sprzedaje się tam alkoholu. Albo że podrożeją ubrania, bo w sklepach odzieżowych nie można kupić piwa. Wiemy, że są stacje paliw, na których nie sprzedaje się żadnych produktów, poza paliwem, i ceny benzyny nie są tam wyższe. Czy nie dziwi nas, że na stacjach  można kupić alkohol, a nie można tam dostać tak niezbędnego produktu jak mleko i jego przetwory?

Obok tego cenowego szantażu pojawiły się też ośmieszające i złośliwe komentarze. W jednej z rozgłośni radiowych znany ekonomista żartował sobie, że on nie widzi problemu, bo nigdy nie spotkał się z osobą, która kupując piwo na stacji, zaraz by je wypiła. Dodał z pogardą, że to problem marginalny i nie warto się nim zajmować. To kolejne kłamstwo, którym karmi się społeczeństwo. Czy rzeczywiście jest to problem marginalny? Przecież stacje paliw stają się całodobowymi punktami handlu alkoholem. Podane przez Państwową Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych statystyki nie są z księżyca. Ludzie uważający się za polską elitę powinni o tym wiedzieć.

Wszystkim ludziom, którzy przez niewiedzę lub złą wolę ,wypowiadają takie słowa trzeba jeszcze raz przypomnieć wielkie przesłanie bł. Bronisława Markiewicza: „Zdrajcą narodu i wiary jest ten, kto dzieci i młodzież chciałby wychować ze szklanką piwa lub kieliszkiem wina w ręku." Pisał to człowiek znający ból życia w zniewolonej i niszczonej ojczyźnie. Pisał to człowiek, który za swoją odwagę w piętnowaniu narodowych wad i słabości, spotykał się z niechęcią ze strony wielu środowisk. Pisał to człowiek, który życie poświęcił, aby ratować młodych Polaków, aby kształtować nowe pokolenie w wierze i miłości do ojczyzny. On doskonale rozumiał, jakie wyzwania stoją przed Polakami. Dlatego wyznawał z pełnym przekonaniem, ale też dramatyzmem, że „Polska albo będzie trzeźwa, albo nie będzie jej wcale".

Siostry i Bracia!

Dzisiaj te słowa dla wielu brzmią jak coś nierealnego, jako złowieszcze narzekanie. W sferze ochrony trzeźwości w sposób szczególnie bolesny doświadczamy usypiającej roli wolności i demokracji. Wielu wygłasza bez zastanowienia tezy, że nie powinniśmy się tymi kwestiami zajmować, bo jest wolność, bo jest demokracja i jakiekolwiek nakazy lub zakazy odnoszące się do sfery spożywania alkoholu byłyby złe.

Widzimy więc, iż głównym problemem jest mentalność. Głównym problemem jest brak świadomości na temat zagrożeń, które związane są z nadmiernym spożyciem alkoholu. W przypadku innych trudnych spraw, takich jak problemy demograficzne czy problemy z bezrobociem, reakcja władz wymaga dużych nakładów finansowych, wymaga zmian w ustawach, powołania instytucji, stworzenia precyzyjnych planów działania.

Tymczasem przeciwdziałanie nadmiernemu spożyciu alkoholu można rozpocząć od niewielkich zmian w prawie. Należy wprowadzić bezwzględny zakaz reklamy i promocji alkoholu w jakiejkolwiek formie oraz ograniczyć fizyczną i ekonomiczną dostępność alkoholu. Fizyczną, a więc  zmniejszyć liczbę punktów sprzedaży alkoholu. Ekonomiczną zaś przez podniesienie akcyzy na alkohol.

Dzisiaj istnieje około 200 tysięcy punktów sprzedaży alkoholu w Polsce, a więc jeden punkt przypada na mniej, niż 190 osób. Wzrasta także ekonomiczna dostępność. W 1998 r. za 1 pensję można było kupić 504 butelki piwa, a dzisiaj już 1116 butelek. Wina można było kupić 147 butelek, a dzisiaj 355. Natomiast wódki 56 butelek, a dzisiaj już 164 butelki.

Ograniczenie fizycznej i ekonomicznej dostępności alkoholu oraz zakaz reklamy i promocji, to najprostsze, a jednocześnie najskuteczniejsze sposoby natychmiastowego, jak to się nowocześnie nazywa, rozwiązania problemów alkoholowych. Nie trzeba tysięcy urzędników, programów profilaktycznych i milionowych nakładów.

Taka decyzja wymaga jednak wielkiej odwagi. Wiemy bowiem, jak silny jest nacisk koncernów, które dzięki reklamie zwiększają swoje przychody. Wiemy, jak skandalicznie w tej sprawie zachowują się media, które z reklamy piwa osiągają wielomilionowe przychody. Nie można jednak milczeć, gdy zna się wyniki badań, które pokazują, że likwidacja reklamy oraz ograniczenie fizycznej i ekonomicznej dostępności przyniesie natychmiast kilkunastoprocentowy spadek spożycia alkoholu.

Pytamy więc, dlaczego nie chcą tego zrozumieć rządzący? Dlaczego tak bardzo unikają tego tematu? Przecież zasiadający w parlamencie, prezydent, przedstawiciele rządu i samorządów szli do wyborów twierdząc, że będą bezinteresownie i gorliwie służyć tylko ojczyźnie i dobru wspólnemu. Taką też składali przysięgę. Teraz zaś kierowani polityczną poprawnością i strachem przed alkoholowymi lobbystami i szantażystami, podejmują jedynie pozorne działania na papierze, które nigdy nie przyniosą oczekiwanych rezultatów.

Widzimy, że jedyne konkretne działania, jakie są podejmowane, niestety służą tylko liberalizacji prawa, która przynosi pogorszenie sytuacji. Dlaczego samorządowcy w całej Polsce wykazują się tak wielką lekkomyślnością zwiększając liczbę punktów, gdzie sprzedaje się alkohol?

Być może boją się krzyku, który podnosi się w takich sytuacjach. Boja się miejscowych grup interesu, boja się ze przegrają wybory. A może ulegają manipulatorom, którzy twierdzą, że ograniczenie reklamy to łamanie wolności obywateli, a podniesienie akcyzy rzekomo prowadzi do obniżania dochodów państwa? Wielu powie też, że to nie rozwiąże problemu, bo natychmiast zaleje nas morze taniego alkoholu ze wschodu i domowych samogonów. Takie straszenie i szantażowanie pojawia się za każdym razem. Takie tezy mogą stawiać i głosić jedynie ludzie, których w dawnych czasach określono by mianem „pożytecznych idiotów", którzy z ideologicznego zaślepienia lub dla prywatnych korzyści gloryfikowali system, który niósł jedynie zło.

Trzeba położyć kres takiemu szkodliwemu myśleniu. W tym roku, 26 października, minie trzydzieści lat od uchwalenia Ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Wiele pracy w przygotowanie tej ustawy włożyła ówczesna Komisja Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości. Niestety przez lata ta ustawa była liberalizowana i psuta.

Dzisiaj trzeba podjąć solidarną pracę, aby tę ustawę poprawić, aby była systematycznie realizowana, aby prawo było przestrzegane, aby władze i obywatele rzeczywiście troszczyli się o trzeźwość narodu. Przypomnijmy więc początek tej ustawy: „Uznając życie obywateli w trzeźwości za niezbędny warunek moralnego i materialnego dobra Narodu, stanowi się, co następuje:

Organy administracji rządowej i jednostek samorządu terytorialnego są obowiązane do podejmowania działań zmierzających do ograniczania spożycia napojów alkoholowych oraz zmiany struktury ich spożywania, inicjowania i wspierania przedsięwzięć mających na celu zmianę obyczajów w zakresie sposobu spożywania tych napojów, działania na rzecz trzeźwości w miejscu pracy, przeciwdziałania powstawaniu i usuwaniu następstw nadużywania alkoholu, a także wspierania działalności w tym zakresie organizacji społecznych i zakładów pracy.

Organy, o których mowa popierają także tworzenie i rozwój organizacji społecznych, których celem jest krzewienie trzeźwości i abstynencji, oddziaływanie na osoby nadużywające alkoholu oraz udzielanie pomocy ich rodzinom, jak również zapewniają warunki sprzyjające działaniom tych organizacji.

Organy, o których mowa współdziałają również z Kościołem Katolickim i innymi kościołami oraz związkami wyznaniowymi w zakresie wychowania w trzeźwości i przeciwdziałania alkoholizmowi."

Musimy za wszelką cenę dążyć do tego, aby te słowa stawały się rzeczywistością. Jeżeli politycy nie reagują i nie chcą zajmować się tymi problemami, to jako obywatele powinniśmy korzystać z naszego demokratycznego prawa do zgłaszania obywatelskich projektów ustaw. Taki projekt, zgodnie z ustawą, musi zostać podpisany przez sto tysięcy obywateli.  Aby rozpocząć procedurę trzeba zarejestrować komitet i zebrać pierwszy tysiąc podpisów. Jest nas tu wielokrotnie więcej. A więc nic prostszego, po prostu można  rozpocząć działania  od zaraz.

Ktoś może powiedzieć, że świątynia nie jest dobrym miejscem do takich rozważań i działań. Widzimy jednak, że dzisiaj w Polsce coraz częściej tylko w świątyniach można mówić prawdę. Dlatego z wielką mocą powtarzamy w tym sanktuarium wezwanie do wspólnej, narodowej troski o trzeźwość. Tego wymaga polska racja stanu.

Umiłowani!

W imię przykazania miłości, które zostawił nam Jezus Chrystus  musimy być zatroskani o dobro bliźniego. Wiemy że brak trzeźwości prowadzi często do osłabienia i utraty wiary, a w konsekwencji do trwania w grzechu. Jako osoby wierzące, szukamy wsparcia i siły w Bogu. Dlatego po raz kolejny przyjeżdżamy z wielu miejsc naszej ojczyzny, aby modlić się wspólnie w tym wyjątkowym sanktuarium. Wiemy, że w skali całego roku odbywa się wiele innych pielgrzymek, rekolekcji, spotkań modlitewnych w intencji trzeźwości narodu. Wszystkie te piękne dzieła mają wielką wartość, dlatego modlimy się dzisiaj o ich rozwój i kontynuację.

Jednocześnie jako uczniowie Chrystusa jesteśmy wezwani do dawania świadectwa przed światem. Potrzeba nam  odpowiedzialności wiernych, którzy będą dzielić się świadectwem abstynencji. Bo istotą cnoty trzeźwości jest nie tyle właściwa miara w spożyciu, co zdolność do abstynencji. Wiemy, że nie jest to dzisiaj zadanie łatwe. Żyjemy bowiem w świecie, w którym grzech i zło stają się powodem do dumy. Zło ukazywane jest jako nowoczesność, wolność, dobra zabawa.

W wielu środowiskach poklask uzyska ten, kto opowie o swoim weekendowym pijaństwie, a nie ten, kto da świadectwo abstynencji. Większą popularnością będzie się cieszyła osoba znana z częstego pijaństwa, niż zadeklarowany abstynent. Te zewnętrzne trudności tym bardziej zobowiązują nas do dawania świadectwa.

Rozumiemy, że wobec współczesnej mentalności i wrażliwości, nasz przykład nie może opierać się jedynie na pustym moralizatorstwie. Potrzeba konkretnych , prostych, ale czytelnych działań. Potrzeba radosnego, odważnego, pełnego dumy i godności pokazywania, że wybierając abstynencję nie jesteśmy ludźmi mniej szczęśliwymi, mniej wolnymi, mniej towarzyskimi. Wręcz przeciwnie. Jesteśmy naprawdę wolni. Potrafimy się cieszyć życiem, a nie oszukiwać mózg procentami. Potrafimy być razem, razem się cieszyć rozmową, muzyką, spotkaniem, bez potrzeby ratowania się alkoholem. Taki musi być nasz codzienny przekaz w rodzinach, jako wielkich szkołach trzeźwości. Trzeźwość to wolność. Trzeźwość to radość. Trzeźwość to zdolność do pięknego i dobrego życia.

Moi drodzy!

Tegoroczne, w pewnym sensie jubileuszowe, spotkanie w Miejscu Piastowym jest okazją do dziękczynienia za miłość i ofiarność wszystkim, którzy włączają się w dzieło duszpasterstwa i apostolstwa trzeźwości w całej Polsce.

W sposób szczególny dziękuję pasterzom Kościoła w Polsce za wczorajszy list skierowany do wiernych. Dziękuję  Księdzu Abp Józefowi Michalikowi za duchową obecność, za modlitwę, ale też nieustanną troskę i opiekę nad działalnością duszpasterstwa trzeźwości w Polsce. Najgorętsze podziękowania składam na ręce księdza Arcybiskupa Edwarda Nowaka z Rzymu.

Wyrazy szacunku i serdecznej wdzięczności kieruję do obecnych tu kapłanów i sióstr zakonnych z różnych miejsc naszej ojczyzny, którzy w swoją posługę wpisali troskę o trzeźwość wiernych. Proszę, abyście kontynuowali to dzieło, abyście budowali wielką wspólnotę apostolstwa trzeźwości w parafiach i diecezjach całej Polski. Proszę także o wasz przykład i świadectwo abstynencji. Jak mówił kardynał Wyszyński, „bez kapłanów abstynentów nie będzie trzeźwej Polski".

Serdeczne podziękowania kieruję do Księży Michalitów, którzy w tym roku przeżywają piękny jubileusz. Dziękuję czcigodnym ojcom za podążanie szlakami wytyczonymi przez bł. Ks. Bronisława Markiewicza. Dziękuję za otwartość i życzliwość, z jaką spotykają się pielgrzymi przybywający co roku do Miejsca Piastowego.

Dziękuję obecnym pośród nas parlamentarzystom i samorządowcom oddanym trosce o trzeźwość narodu.

Serdecznie dziękuję wszystkim członkom Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości za ich niezawodną współpracę. Na Podkarpaciu w sposób szczególny pamiętam o wielkim zaangażowaniu Pana Senatora Kazimierza Jaworskiego oraz Stowarzyszenia „Trzeźwa Polska", które ma swoją siedzibę właśnie w Miejscu Piastowym.

Z wdzięcznością zwracam się również ku przedstawicielom mediów, które dzisiaj są obecne pośród nas i dzięki którym nasz glos jest słyszany nie tylko w całej Polsce, ale i na świecie. Dziękuję przede wszystkim Ojcom Redemptorystom, dziękuję Radiu Maryja, Telewizji Trwam i Naszemu Dziennikowi. Dziękuję rozgłośni „Radio Fara". Dziękuję diecezjalnym rozgłośniom radiowym oraz czasopismom katolickim, które podejmują w swoich audycjach i na swoich łamach tematykę trzeźwościową.

Drodzy Pielgrzymi w Miejscu Piastowym!

Drodzy Widzowie i Radiosłuchacze!

Najgoręcej dziękuję za waszą liczną obecność tu, na ziemi krośnieńskiej oraz przy telewizorach i radioodbiornikach w Polsce i na świecie. Dziękuję za piękną i bezcenną postawę zaangażowania w ochronę trzeźwości narodu polskiego.  Nasza ojczyzna potrzebuje dzisiaj waszego szlachetnego świadectwa. Potrzebuje waszej odwagi i niezłomności, waszej odpowiedzialności i miłości. Zapalajcie w sercach innych pragnienie troski o trzeźwość. Niech za waszym przykładem podąża jak najwięcej osób.

Rozpoczynamy wkrótce sierpień - miesiąc abstynencji. Dziękujemy naszym poprzednikom w biskupstwie za tak piękną decyzję podyktowana dalekowzroczną troską o trzeźwość narodu.  Przez lata w tym miesiącu udało się uczynić wiele dobra, udało się wielu naszych bliźnich ocalić, którzy właśnie w sierpniu rozpoczynali drogę ku trzeźwości. Tak wiele rodzin od sierpnia rozpoczynało trudną drogę powrotu do normalnego, godnego życia.

Dzisiaj musimy to dzieło kontynuować. Musimy dzielić się świadectwem abstynencji, która zawsze jest darem miłości. Dlatego możemy powiedzieć: nie piję, bo kocham Boga. Nie piję, bo kocham swoją rodzinę. Nie piję, bo kocham ojczyznę. Niech każdy z nas w ciszy swojego serca odpowie dzisiaj na  pytanie, „Czy stać mnie na ten dar?"

Niech z tego sanktuarium na nowo do całej ojczyzny popłyną słowa prośby i wielkiego wezwania: Rodziny bądźcie szkołami trzeźwości! Przez wasze świadectwo, przez abstynencję wielu rodzin -  do trzeźwości całego narodu! Amen. 


 

Sympozjum w Toruniu

Sympozjum: „Ku trzeźwości Narodu! - Narodowy Kongres Trzeźwości”

odbędzie się w dniu 8 marca 2017 r. w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu przy ul. Starotoruńskiej 3 (Hotel Akademicki)

 

9.00 – Msza św. w w Świątyni pw. Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II. Modlitwa o dobre owoce Kongresu. 

10.00 –  Powitanie

10.10 – Słowo wprowadzające – Bp Tadeusz Bronakowski

10.20 -10.45 – Narodowy Program Trzeźwości –  p. prof. dr Krzysztof Wojcieszek

10.45– 11.10 – Ku trzeźwości Narodu. Odpowiedzialność rodziny, Kościoła. - ks.dr Marek Dziewiecki

11.10 – 1130 – Ku trzeźwości Narodu.  Odpowiedzialność  państwa i samorządu. – Z–ca Dyrektora Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, Katarzyna Łukowska

Czytaj więcej...

Kongres

Logotyp_OK

Cel Kongresu

Ograniczenie spożycia alkoholu – promocja trzeźwości i abstynencji.

Dlaczego Kongres jest potrzebny?

Ponad trzy miliony Polaków pije alkohol ryzykownie i szkodliwie. Jako społeczeństwo spożywamy go coraz więcej, co stanowi zagrożenie dla bytu narodowego.

Troska o trzeźwość własną, a także o trzeźwość swoich bliskich i wszystkich rodaków, to podstawowy przejaw miłości bliźniego. Jest to także potwierdzenie poważnego traktowania wyznawanej przez siebie wiary w Boga, który nas kocha i pragnie, byśmy żyli w wolności dzieci Bożych. Oznacza ona wolność od grzechów i uzależnień, które w radykalny sposób niszczą zdolność do czynienia dobra. Trzeźwość jest nieodzownym warunkiem stawania się dojrzałym chrześcijaninem, który żyje w prawdzie i miłości.

Polska pilnie potrzebuje odnowy moralnej, mobilizacji do autentycznej troski o trzeźwość wszystkich rodaków. Konieczna jest więc gorliwa modlitwa całego Narodu w intencji otrzeźwienia, a także przemiana świadomości społecznej, zmiana postaw rządzących i samorządowców. Potrzebne są zmiany w prawie dotyczące ograniczenia liczby punktów sprzedaży alkoholu, całkowitego zakazu jego promocji i reklamy, ograniczenia ekonomicznej dostępności. Kongres ma stać się impulsem do tych koniecznych dla rozwoju Narodu działań.

Czytaj więcej...

 

oklad_Vademecum2017_small

Vademecum Apostoła Trzeźwości

Ze wstępu:

Przekazując w ręce Czytelników kolejną edycję Vademecum, uprzejmie proszę i zachęcam do włączenia się w tę inicjatywę oraz życzliwe wsparcie działań kongresowych. Niech nas mobilizują słowa papieża Franciszka: „...nie przyszliśmy na świat, aby „wegetować", aby wygodnie spędzić życie, żeby uczynić z życia kanapę, która nas uśpi; przeciwnie, przyszliśmy z innego powodu, aby zostawić ślad".

Proszę wszystkich, aby w tym dziele pozostawiania po sobie wartościowego śladu życia, było także miejsce na troskę o trzeźwość naszych sióstr i braci, trzeźwość całej naszej Ojczyzny.